<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<!-- generator="Joomla! - Open Source Content Management" -->
<?xml-stylesheet href="/components/com_imageshow/assets/css/style.css" type="text/css"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom"  xml:lang="pl-pl">
	<title type="text">Grupa Poetycka „Niektórzy”</title>
	<subtitle type="text"></subtitle>
	<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl"/>
	<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy</id>
	<updated>2018-12-07T12:17:25+01:00</updated>
	<generator uri="http://joomla.org" version="2.5">Joomla! - Open Source Content Management</generator>
	<link rel="self" type="application/atom+xml" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy?format=feed&amp;type=atom"/>
	<entry>
		<title>„Płyną w dal piosenki”</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3514-plyna-w-dal-piosenki"/>
		<published>2018-12-03T11:59:25+01:00</published>
		<updated>2018-12-03T11:59:25+01:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3514-plyna-w-dal-piosenki</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Gdybyśmy chcieli znaleźć wspólny mianownik dla listopadowych spotkań Grupy Poetyckiej „Niektórzy”, to niewątpliwie byłaby nim poezja śpiewana. Bowiem teksty obydwu bohaterów naszych spotkań były wykonywane m.in. przez Stare Dobre Małżeństwo, Grupę Pod Budą czy Kult.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;13 listopada Milena przedstawiła sylwetkę i twórczość Józefa Barana (1947- ). Czytaliśmy jego wiersze z tomików „Dom z otwartymi ścianami” (2001), „Taniec z ziemią” (2006), „Szczęście w czapce niewidce” (2015) oraz utwory: „Ballada o emigrantach”, „Dewotki”, „Poezja naszych czasów”, „Sztuka dom” i in.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Twórczość Barana według „Niektórych” pokazuje czasem rzeczywistość uproszczoną, schematyczną, oczywistą. Samotność emigranta, niemożność dopasowania się do zmieniających się czasów, skazaną na klęskę walkę z czasem, wyzwalający kontakt z naturą… Jednak w wierszach, które czytaliśmy na spotkaniu, znaleźć można również wiele zaskakujących metafor i niepokojących obrazów, stających się punktem wyjścia do budowania swoich własnych ciągów skojarzeniowych. Warto też zaznaczyć, że w poezji Józefa Barana bardzo żywy jest nurt religijny. I choć nie zawsze trafia on w gusta młodzieży, to jednak wobec obrazów Boga chorującego na samotność czy Jezusa grającego z apostołami w karty nie można przejść obojętnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;27 listopada Miłosz przygotował spotkanie poświęcone Stanisławowi Staszewskiemu (1925-1973). Staszewski w powszechnej świadomości chyba najbardziej znany jest jako „Tata Kazika”, czyli lidera zespołu Kult – Kazika Staszewskiego, który poezję ojca zaśpiewał na dwóch płytach: „Tata Kazika” (1993) i „Tata 2” (1996). Ale poezję Staszewskiego śpiewał m.in. również Jacek Kaczmarski oraz zespół Elektryczne Gitary. Wydawać by się mogło, że czytanie (a nie słuchanie) tekstów Staszewskiego będzie znacznie trudniejsze niż tekstów Barana. Bowiem o ile poezja Barana to w przeważającej większości wiersze białe, o tyle utwory Staszewskiego mają rymy i „pilnują” rytmu. Jednak ten, kto uważałby, że przyjdzie mu czytać „rymowankę”, bardzo by się pomylił. „W czarnej urnie”, „Latający holender”, „Gdybym miał kogoś”, „Zastanówcie się sami”, „A gdy będę umierał” czy „Bal kreślarzy” to tylko kilka tytułów utworów, które przeczytaliśmy i których wysłuchaliśmy na spotkaniu. I choć Staszewski, podobnie jak Baran, pisze o oczywistych prawdach życiowych, odwołuje się do znanych motywów, to jednak jego poezja, być może właśnie dzięki rymom i rytmowi, tchnie świeżością. Wpada w ucho, pozwalając skupić się na obrazach i ich znaczeniach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Słuchanie wierszy Staszewskiego w wykonaniu jego syna oraz Jacka Kaczmarskiego było doskonałym dopełnieniem obcowania z tą poezją, a także fantastycznym sposobem na spędzenie listopadowego wieczoru.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niewątpliwie poezja śpiewana zagości jeszcze na spotkaniach Grupy Poetyckiej „Niektórzy”.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Gdybyśmy chcieli znaleźć wspólny mianownik dla listopadowych spotkań Grupy Poetyckiej „Niektórzy”, to niewątpliwie byłaby nim poezja śpiewana. Bowiem teksty obydwu bohaterów naszych spotkań były wykonywane m.in. przez Stare Dobre Małżeństwo, Grupę Pod Budą czy Kult.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;13 listopada Milena przedstawiła sylwetkę i twórczość Józefa Barana (1947- ). Czytaliśmy jego wiersze z tomików „Dom z otwartymi ścianami” (2001), „Taniec z ziemią” (2006), „Szczęście w czapce niewidce” (2015) oraz utwory: „Ballada o emigrantach”, „Dewotki”, „Poezja naszych czasów”, „Sztuka dom” i in.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Twórczość Barana według „Niektórych” pokazuje czasem rzeczywistość uproszczoną, schematyczną, oczywistą. Samotność emigranta, niemożność dopasowania się do zmieniających się czasów, skazaną na klęskę walkę z czasem, wyzwalający kontakt z naturą… Jednak w wierszach, które czytaliśmy na spotkaniu, znaleźć można również wiele zaskakujących metafor i niepokojących obrazów, stających się punktem wyjścia do budowania swoich własnych ciągów skojarzeniowych. Warto też zaznaczyć, że w poezji Józefa Barana bardzo żywy jest nurt religijny. I choć nie zawsze trafia on w gusta młodzieży, to jednak wobec obrazów Boga chorującego na samotność czy Jezusa grającego z apostołami w karty nie można przejść obojętnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;27 listopada Miłosz przygotował spotkanie poświęcone Stanisławowi Staszewskiemu (1925-1973). Staszewski w powszechnej świadomości chyba najbardziej znany jest jako „Tata Kazika”, czyli lidera zespołu Kult – Kazika Staszewskiego, który poezję ojca zaśpiewał na dwóch płytach: „Tata Kazika” (1993) i „Tata 2” (1996). Ale poezję Staszewskiego śpiewał m.in. również Jacek Kaczmarski oraz zespół Elektryczne Gitary. Wydawać by się mogło, że czytanie (a nie słuchanie) tekstów Staszewskiego będzie znacznie trudniejsze niż tekstów Barana. Bowiem o ile poezja Barana to w przeważającej większości wiersze białe, o tyle utwory Staszewskiego mają rymy i „pilnują” rytmu. Jednak ten, kto uważałby, że przyjdzie mu czytać „rymowankę”, bardzo by się pomylił. „W czarnej urnie”, „Latający holender”, „Gdybym miał kogoś”, „Zastanówcie się sami”, „A gdy będę umierał” czy „Bal kreślarzy” to tylko kilka tytułów utworów, które przeczytaliśmy i których wysłuchaliśmy na spotkaniu. I choć Staszewski, podobnie jak Baran, pisze o oczywistych prawdach życiowych, odwołuje się do znanych motywów, to jednak jego poezja, być może właśnie dzięki rymom i rytmowi, tchnie świeżością. Wpada w ucho, pozwalając skupić się na obrazach i ich znaczeniach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Słuchanie wierszy Staszewskiego w wykonaniu jego syna oraz Jacka Kaczmarskiego było doskonałym dopełnieniem obcowania z tą poezją, a także fantastycznym sposobem na spędzenie listopadowego wieczoru.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niewątpliwie poezja śpiewana zagości jeszcze na spotkaniach Grupy Poetyckiej „Niektórzy”.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>„Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie”</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3477-nie-ma-rozpusty-gorszej-niz-myslenie"/>
		<published>2018-11-02T09:59:05+01:00</published>
		<updated>2018-11-02T09:59:05+01:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3477-nie-ma-rozpusty-gorszej-niz-myslenie</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Po wrześniowym spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy”, poświęconym twórczości Zbigniewa Herberta, postanowiliśmy sięgnąć po wiersze kolejnego z grupy twórców, którzy w latach 90. ubiegłego wieku byli zdecydowanie najpopularniejszymi polskimi poetami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;We wtorek 16 października w Saloniku Artystycznym KBP czytaliśmy utwory Wisławy Szymborskiej (1923-2012), m.in. „Chwilę w Troi”, „Czwartą nad ranem”, „Głos w sprawie pornografii”, „Na wieży Babel”, „Nienawiść”, „Noc”, „Pogrzeb”, „Prospekt”. I znowu, tak jak w przypadku poezji Herberta, okazało się, że nie są one, przynajmniej w warstwie językowej, atrakcyjne dla współczesnego młodego odbiorcy. Czy jednak wartość tekstu poetyckiego musi opierać się w znacznej części na jego stylistyce? Czy nie może – przynajmniej w niektórych przypadkach – bazować na temacie, obrazie i budzonych przez niego skojarzeniach i przemyśleniach? Owszem, w wierszach Szymborskiej na próżno szukać nowatorskich rozwiązań językowych (przynajmniej na pierwszy rzut oka), budowane przez poetkę obrazy są jednoznaczne, odwołują się do konkretnych motywów i przekazują konkretne treści. Nie można więc, interpretując je, zapuszczać się w niezbadane obszary, raczej trzeba iść tam, gdzie poetka chce nas zaprowadzić. Czy to jednak źle? Czy nie warto od czasu do czasu zastanowić się nad problemami poruszanymi w wierszach Szymborskiej: &lt;em&gt;Co takiego zrobił Izaak/ proszę księdza katechety?&lt;/em&gt; („Noc”), &lt;em&gt;Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem&lt;/em&gt; („Czwarta nad ranem”), &lt;em&gt;Spójrzcie, jaka wciąż sprawna,/ jak dobrze się trzyma/ w naszym stuleciu nienawiść&lt;/em&gt; („Nienawiść”). Może nie trzeba od poezji oczekiwać zadawania pytań, które jeszcze nigdy dotąd nie padły, może wystarczy zastanowić się nad rzeczami pozornie oczywistymi i sprawdzić, dokąd nas to zaprowadzi. W końcu: &lt;em&gt;Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie./ […] Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zupełnie inny charakter mają wiersze związanego z regionem krośnieńskim, przedwcześnie zmarłego Cezarego Geronia (1960-1998), o których mówiliśmy 30 października. Czytane przez nas „Przed ołtarzem Memlinga”, „Noc triumfu”, „Cienie”, „Pantera”, „Balet”, „Metro w Pradze” dają odbiorcom dużo większe pole interpretacyjne. Choć w każdym z omawianych przez „Niektórych” wierszy Geronia czuć lęk przed przemijaniem, można w nich znaleźć również wiele innych tematów. Co więcej, z obrazu np. praskiego metra, którego nitka przebiega pod cmentarzem, i zabłąkanych w jego korytarzach dwóch gołębi, każdy z czytelników może wysnuć własne impresje. Przy okazji omawiania wierszy Cezarego Geronia wywiązała się dyskusja na temat tego, kim byłby poeta dziś. Jego śmierć w wieku zaledwie 38 lat przekreśliła jego karierę literacką. A gdyby nie zmarł? Jakie wiersze pisałby współcześnie? Jakie wiersze pisałby, idąc tym tokiem myślenia, np. Baczyński? Czy Geroń zdecydowałby się na przepisanie niektórych swoich młodzieńczych utworów? Czy wyzbyłby się dającej się dostrzec w niektórych jego utworach pewnej poetyckiej pozy? Czy w ogóle kwestia wieku poety jest istotna i powinna być brana pod uwagę przy szukaniu klucza interpretacyjnego do pewnych utworów? Wydaje się, że jednak tak. Że młodzi poeci dużo łatwiej popadają w manierę kreacji samych siebie, podczas gdy ci dojrzalsi po prostu chcą opisywać świat widziany ze swojej perspektywy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przywołany przy okazji omawiania poezji Geronia Baczyński na pewno stanie się jednym z kolejnych bohaterów spotkań Grupy Poetyckiej „Niektórzy”. Następne już w listopadzie.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Po wrześniowym spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy”, poświęconym twórczości Zbigniewa Herberta, postanowiliśmy sięgnąć po wiersze kolejnego z grupy twórców, którzy w latach 90. ubiegłego wieku byli zdecydowanie najpopularniejszymi polskimi poetami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;We wtorek 16 października w Saloniku Artystycznym KBP czytaliśmy utwory Wisławy Szymborskiej (1923-2012), m.in. „Chwilę w Troi”, „Czwartą nad ranem”, „Głos w sprawie pornografii”, „Na wieży Babel”, „Nienawiść”, „Noc”, „Pogrzeb”, „Prospekt”. I znowu, tak jak w przypadku poezji Herberta, okazało się, że nie są one, przynajmniej w warstwie językowej, atrakcyjne dla współczesnego młodego odbiorcy. Czy jednak wartość tekstu poetyckiego musi opierać się w znacznej części na jego stylistyce? Czy nie może – przynajmniej w niektórych przypadkach – bazować na temacie, obrazie i budzonych przez niego skojarzeniach i przemyśleniach? Owszem, w wierszach Szymborskiej na próżno szukać nowatorskich rozwiązań językowych (przynajmniej na pierwszy rzut oka), budowane przez poetkę obrazy są jednoznaczne, odwołują się do konkretnych motywów i przekazują konkretne treści. Nie można więc, interpretując je, zapuszczać się w niezbadane obszary, raczej trzeba iść tam, gdzie poetka chce nas zaprowadzić. Czy to jednak źle? Czy nie warto od czasu do czasu zastanowić się nad problemami poruszanymi w wierszach Szymborskiej: &lt;em&gt;Co takiego zrobił Izaak/ proszę księdza katechety?&lt;/em&gt; („Noc”), &lt;em&gt;Nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem&lt;/em&gt; („Czwarta nad ranem”), &lt;em&gt;Spójrzcie, jaka wciąż sprawna,/ jak dobrze się trzyma/ w naszym stuleciu nienawiść&lt;/em&gt; („Nienawiść”). Może nie trzeba od poezji oczekiwać zadawania pytań, które jeszcze nigdy dotąd nie padły, może wystarczy zastanowić się nad rzeczami pozornie oczywistymi i sprawdzić, dokąd nas to zaprowadzi. W końcu: &lt;em&gt;Nie ma rozpusty gorszej niż myślenie./ […] Dla takich, którzy myślą, święte nie jest nic&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zupełnie inny charakter mają wiersze związanego z regionem krośnieńskim, przedwcześnie zmarłego Cezarego Geronia (1960-1998), o których mówiliśmy 30 października. Czytane przez nas „Przed ołtarzem Memlinga”, „Noc triumfu”, „Cienie”, „Pantera”, „Balet”, „Metro w Pradze” dają odbiorcom dużo większe pole interpretacyjne. Choć w każdym z omawianych przez „Niektórych” wierszy Geronia czuć lęk przed przemijaniem, można w nich znaleźć również wiele innych tematów. Co więcej, z obrazu np. praskiego metra, którego nitka przebiega pod cmentarzem, i zabłąkanych w jego korytarzach dwóch gołębi, każdy z czytelników może wysnuć własne impresje. Przy okazji omawiania wierszy Cezarego Geronia wywiązała się dyskusja na temat tego, kim byłby poeta dziś. Jego śmierć w wieku zaledwie 38 lat przekreśliła jego karierę literacką. A gdyby nie zmarł? Jakie wiersze pisałby współcześnie? Jakie wiersze pisałby, idąc tym tokiem myślenia, np. Baczyński? Czy Geroń zdecydowałby się na przepisanie niektórych swoich młodzieńczych utworów? Czy wyzbyłby się dającej się dostrzec w niektórych jego utworach pewnej poetyckiej pozy? Czy w ogóle kwestia wieku poety jest istotna i powinna być brana pod uwagę przy szukaniu klucza interpretacyjnego do pewnych utworów? Wydaje się, że jednak tak. Że młodzi poeci dużo łatwiej popadają w manierę kreacji samych siebie, podczas gdy ci dojrzalsi po prostu chcą opisywać świat widziany ze swojej perspektywy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przywołany przy okazji omawiania poezji Geronia Baczyński na pewno stanie się jednym z kolejnych bohaterów spotkań Grupy Poetyckiej „Niektórzy”. Następne już w listopadzie.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>Herbert nieoczywisty</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3437-herbert-nieoczywisty"/>
		<published>2018-09-28T07:17:21+02:00</published>
		<updated>2018-09-28T07:17:21+02:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3437-herbert-nieoczywisty</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Rok 2018 został decyzją Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony Rokiem Zbigniewa Herberta, ze względu na przypadającą 28 lipca br. dwudziestą rocznicę jego śmierci. Jest więc oczywistym, że wcześniej czy później twórczość Herberta musiała się pojawić na spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy”. Każdy członek grupy miał za zadanie przedstawić dwa jego wiersze – ten, który szczególnie ceni, i ten, który w ogóle do niego nie przemawia. Na „warsztat” wzięliśmy teksty z tomów „Struna światła” (1956) – „Dwie krople”, „Nike która się waha”; „Hermes, pies i gwiazda” (1957) – „Samobójca”, „U wrót doliny”; „Napis” (1969)&amp;nbsp;– „Dlaczego klasycy”; „Pan Cogito” (1974) – „Kaligula”, „Pan Cogito obserwuje zmarłego przyjaciela”; tytułowy wiersz ze zbioru „Raport z oblężonego miasta” (1983); „Elegia na odejście” (1990)&amp;nbsp;– „Domysły na temat Barabasza”, „Tarnina”; „Rovigo” (1992) – „Guziki”. Omawialiśmy je na spotkaniu 25 września 2018 r.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okazało się, że młodzież zna utwory Herberta głównie z lekcji języka polskiego. I wcale nie są to teksty, które przypadają im do gustu. Zarzucają ich autorowi nadmierne moralizatorstwo, epatowanie klasycyzmami, które są niezrozumiałe („Niektórzy” stwierdzili, że wiersze Herberta często trzeba czytać ze słownikiem). Czy jednak są to zarzuty uzasadnione? Czy w twórczości Zbigniewa Herberta dzisiejsza młodzież nie znajdzie choćby kilku tekstów, które do niej przemawiają, są w stanie ją zachwycić?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwszym krokiem do „odczarowania” twórczości Herberta było przyjrzenie się jego biografii. Okazało się, że poeta nie był postacią z pomnika, ale człowiekiem z krwi i kości, który zmagał się ze swoimi problemami, a te toczone z samym sobą walki zostawiły ślad w jego twórczości. Kiedy wie się, że Zbigniew Herbert nie brał udziału w II wojnie światowej (choć sam o tym okresie swojego życia wypowiadał się niejednoznacznie, zostawiając rozmówcom pole do domysłów), inaczej patrzy się na nawiązania do wojny w jego wierszach, inaczej czyta się chociażby „Dwie krople”, „Guziki”, „Nike która się waha” czy „Raport z oblężonego miasta”. Kiedy zna się trasę jego podróży zagranicznych, zapiski z tych podróży, wyrażające szczery zachwyt kulturą i sztuka antyczną, być może z większym zrozumieniem popatrzy się na ślady tej kultury w jego wierszach (sam zresztą po części wyjaśnia ten zachwyt w wierszu „Dlaczego klasycy”). Podobnie możemy próbować wyjaśniać, dlaczego Herbert powołał do istnienia Pana Cogito.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okazuje się, że czasami przeszkodą w czytaniu Herberta jest pozorna „oczywistość” jego poezji. Ale jeśli popatrzy się na nią przez pryzmat jego życia, to oczywistość staje się nieoczywistością, a jego „moralizatorstwo” już nie jest skierowanym do odbiorcy zbiorem nakazów i zakazów (na czele z najsłynniejszym i chyba najbardziej przereklamowanym &lt;em&gt;Bądź wierny. Idź&lt;/em&gt; z „Przesłania Pana Cogito”), ale raczej rozmową z samym sobą, nakazywaniem samemu sobie, dostrzeganiem swoich błędów i upadków i podnoszeniem się z nich. Taki Herbert, ściągnięty z pomnika, staje się bliższy. I opisując siebie, opisuje każdego z nas.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Rok 2018 został decyzją Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ustanowiony Rokiem Zbigniewa Herberta, ze względu na przypadającą 28 lipca br. dwudziestą rocznicę jego śmierci. Jest więc oczywistym, że wcześniej czy później twórczość Herberta musiała się pojawić na spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy”. Każdy członek grupy miał za zadanie przedstawić dwa jego wiersze – ten, który szczególnie ceni, i ten, który w ogóle do niego nie przemawia. Na „warsztat” wzięliśmy teksty z tomów „Struna światła” (1956) – „Dwie krople”, „Nike która się waha”; „Hermes, pies i gwiazda” (1957) – „Samobójca”, „U wrót doliny”; „Napis” (1969)&amp;nbsp;– „Dlaczego klasycy”; „Pan Cogito” (1974) – „Kaligula”, „Pan Cogito obserwuje zmarłego przyjaciela”; tytułowy wiersz ze zbioru „Raport z oblężonego miasta” (1983); „Elegia na odejście” (1990)&amp;nbsp;– „Domysły na temat Barabasza”, „Tarnina”; „Rovigo” (1992) – „Guziki”. Omawialiśmy je na spotkaniu 25 września 2018 r.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okazało się, że młodzież zna utwory Herberta głównie z lekcji języka polskiego. I wcale nie są to teksty, które przypadają im do gustu. Zarzucają ich autorowi nadmierne moralizatorstwo, epatowanie klasycyzmami, które są niezrozumiałe („Niektórzy” stwierdzili, że wiersze Herberta często trzeba czytać ze słownikiem). Czy jednak są to zarzuty uzasadnione? Czy w twórczości Zbigniewa Herberta dzisiejsza młodzież nie znajdzie choćby kilku tekstów, które do niej przemawiają, są w stanie ją zachwycić?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwszym krokiem do „odczarowania” twórczości Herberta było przyjrzenie się jego biografii. Okazało się, że poeta nie był postacią z pomnika, ale człowiekiem z krwi i kości, który zmagał się ze swoimi problemami, a te toczone z samym sobą walki zostawiły ślad w jego twórczości. Kiedy wie się, że Zbigniew Herbert nie brał udziału w II wojnie światowej (choć sam o tym okresie swojego życia wypowiadał się niejednoznacznie, zostawiając rozmówcom pole do domysłów), inaczej patrzy się na nawiązania do wojny w jego wierszach, inaczej czyta się chociażby „Dwie krople”, „Guziki”, „Nike która się waha” czy „Raport z oblężonego miasta”. Kiedy zna się trasę jego podróży zagranicznych, zapiski z tych podróży, wyrażające szczery zachwyt kulturą i sztuka antyczną, być może z większym zrozumieniem popatrzy się na ślady tej kultury w jego wierszach (sam zresztą po części wyjaśnia ten zachwyt w wierszu „Dlaczego klasycy”). Podobnie możemy próbować wyjaśniać, dlaczego Herbert powołał do istnienia Pana Cogito.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okazuje się, że czasami przeszkodą w czytaniu Herberta jest pozorna „oczywistość” jego poezji. Ale jeśli popatrzy się na nią przez pryzmat jego życia, to oczywistość staje się nieoczywistością, a jego „moralizatorstwo” już nie jest skierowanym do odbiorcy zbiorem nakazów i zakazów (na czele z najsłynniejszym i chyba najbardziej przereklamowanym &lt;em&gt;Bądź wierny. Idź&lt;/em&gt; z „Przesłania Pana Cogito”), ale raczej rozmową z samym sobą, nakazywaniem samemu sobie, dostrzeganiem swoich błędów i upadków i podnoszeniem się z nich. Taki Herbert, ściągnięty z pomnika, staje się bliższy. I opisując siebie, opisuje każdego z nas.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>Brzydota życia, czyli „Niektórzy” czytają Grochowiaka i oglądają „Wojaczka”</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3394-brzydota-zycia-czyli-niektorzy-czytaja"/>
		<published>2018-08-01T12:42:03+02:00</published>
		<updated>2018-08-01T12:42:03+02:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3394-brzydota-zycia-czyli-niektorzy-czytaja</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;Bo życie &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Znaczy:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kupować mięso Ćwiartować mięso &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Zabijać mięso Uwielbiać mięso &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Zapładniać mięso Przeklinać mięso &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nauczać mięso i grzebać mięso&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ten fragment wiersza Stanisława Grochowiaka pt. „Płonąca żyrafa” chyba najpełniej odzwierciedla podejście poety do kwestii egzystencjalnych. Jesteśmy zwierzętami i nie oszukujmy się – co prawda myślimy i czujemy, ale na los świata nie wpływa to bardziej, niż czucie i myślenie psa, żyrafy czy szczygła. Jednocześnie Grochowiak, „piewca” życia bez znaczenia i śmierci, zauważa w wierszu „Głód”: &lt;em&gt;A jednak jest w nas ten głód życia&lt;/em&gt;. Dlatego jego wiersze otwierają olbrzymie pole interpretacyjne, ukazując całą złożoność ludzkiej natury.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sylwetkę Stanisława Grochowiaka (1934-1976) oraz jego twórczość na spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy” 3 lipca przedstawiła Milena. Czytaliśmy i dyskutowaliśmy o wierszach: „Franz Kafka”, „Ikar”, „Płonąca żyrafa”, „Rozbieranie do snu”, „Po ciemku”, „Głód”, ***[ Dla zakochanych to samo staranie — co dla umarłych].&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Choć w podręcznikach literatury albo na lekcjach języka polskiego Grochowiak klasyfikowany jest jednoznacznie jako turpista, Niektórzy dostrzegli w jego utworach nie tyle „pochwałę” brzydoty, ile akceptację faktu, że nie wszystko musi być zgodne ze sztucznie tworzonymi kanonami piękna. Bo przecież piękno dla każdego jest inne. Warto o tym pamiętać w rzeczywistości, w której na nasze poczucie estetyki wpływają w dużej mierze autorzy zdjęć z Internetu, posiłkujący się często programami graficznymi i różnorodnymi filtrami, by ich fotografie były odpowiednio skadrowane i rozjaśnione. Są to oczywiście fotografie parującej kawy w porcelanowej filiżance, albo śladów stóp na piaszczystej plaży. Raczej nie bałaganu na biurku czy znoszonych butów, choć to przecież te ostatnie tworzą naszą codzienność dużo częściej, niż piękny zachód słońca w górach, albo skomplikowana kompozycja owoców na stole. I znów zacytujmy Grochowiaka:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Piękno? Podobno w napowietrznych pokojach,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ależ jaka chmura udźwignie nam balię,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ależ w imię piękna wykląć rzeczy ciężkie,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Stół do odpoczynku łokci krzesło do straży przy chorym!&lt;/em&gt; [Ikar]&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugim wnioskiem, jaki nasunął się nam podczas dyskusji nad poezją Grochowiaka, jest akceptacja śmierci jako nieuniknionego, pozbawiona jednocześnie jej gloryfikowania. Bo przecież, choćbyśmy traktowali śmierć z pogardą, jak niepokorni, zbuntowani młodzi poeci wszystkich epok i wszystkich kultur, to:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Płaczemy śmierć cudzą, tak, na zawsze cudzą.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Przygodę innych, legendę nie o nas&lt;/em&gt; [Głód].&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakby Grochowiak mówił, że w momencie własnego umierania zwycięstwo nad filozoficznym podejściem do kwestii ostatecznych odniesie w nas instynkt, niemal zwierzęcy, który każe nam przetrwać za wszelką cenę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mówiąc o śmierci w poezji nie mogliśmy nie wspomnieć o Rafale Wojaczku. Dlatego kolejne spotkanie „Niektórych” poświęciliśmy właśnie jemu. A ponieważ o poezji Wojaczka rozmawialiśmy już wielokrotnie, postanowiliśmy tym razem spojrzeć na poetę i jego życie oczyma reżysera Lecha Majewskiego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na drugim lipcowym spotkaniu „Niektórych” obejrzeliśmy film „Wojaczek” (1999), a po seansie podzieliśmy się swoimi uwagami i wrażeniami. Te były różne. Z jednej strony uniwersalizm historii młodego, wrażliwego artysty oceniony był pozytywnie, z drugiej strony pojawiło się pytanie: czy wystarczająco dużo było Wojaczka w „Wojaczku”? Czy strona techniczna filmu: ascetyczne kadry, cięte ujęcia, czarno-biała kolorystyka nie przesłoniła jego tematyki? Czy nie za dużo było w „Wojaczku” obrazów odzwierciedlających rzeczywistość PRL-u? Z jednej strony stworzyły one bogate tło, przedstawiając czas i miejsca, jakie wpłynęły na poetę, i jako takie zasługują na uznanie, z drugiej zaś, dla członków Grupy Poetyckiej, w większości osób z rocznika 2000, są niezrozumiałe a przez to wręcz przytłaczające i mogą przesłaniać główną tematykę filmu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy inaczej, wspólne oglądanie filmu było niewątpliwym urozmaiceniem spotkań „Niektórych”. Bo, jak stwierdzili członkowie Grupy Poetyckiej, czytanie poezji (i oglądanie filmu) poparte przedstawieniem swoich opinii i odczuć, i wymianą poglądów z innymi jest o wiele bardziej wzbogacające, niż czytanie lub oglądanie w samotności.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;Bo życie &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Znaczy:&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kupować mięso Ćwiartować mięso &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Zabijać mięso Uwielbiać mięso &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Zapładniać mięso Przeklinać mięso &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Nauczać mięso i grzebać mięso&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ten fragment wiersza Stanisława Grochowiaka pt. „Płonąca żyrafa” chyba najpełniej odzwierciedla podejście poety do kwestii egzystencjalnych. Jesteśmy zwierzętami i nie oszukujmy się – co prawda myślimy i czujemy, ale na los świata nie wpływa to bardziej, niż czucie i myślenie psa, żyrafy czy szczygła. Jednocześnie Grochowiak, „piewca” życia bez znaczenia i śmierci, zauważa w wierszu „Głód”: &lt;em&gt;A jednak jest w nas ten głód życia&lt;/em&gt;. Dlatego jego wiersze otwierają olbrzymie pole interpretacyjne, ukazując całą złożoność ludzkiej natury.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sylwetkę Stanisława Grochowiaka (1934-1976) oraz jego twórczość na spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy” 3 lipca przedstawiła Milena. Czytaliśmy i dyskutowaliśmy o wierszach: „Franz Kafka”, „Ikar”, „Płonąca żyrafa”, „Rozbieranie do snu”, „Po ciemku”, „Głód”, ***[ Dla zakochanych to samo staranie — co dla umarłych].&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Choć w podręcznikach literatury albo na lekcjach języka polskiego Grochowiak klasyfikowany jest jednoznacznie jako turpista, Niektórzy dostrzegli w jego utworach nie tyle „pochwałę” brzydoty, ile akceptację faktu, że nie wszystko musi być zgodne ze sztucznie tworzonymi kanonami piękna. Bo przecież piękno dla każdego jest inne. Warto o tym pamiętać w rzeczywistości, w której na nasze poczucie estetyki wpływają w dużej mierze autorzy zdjęć z Internetu, posiłkujący się często programami graficznymi i różnorodnymi filtrami, by ich fotografie były odpowiednio skadrowane i rozjaśnione. Są to oczywiście fotografie parującej kawy w porcelanowej filiżance, albo śladów stóp na piaszczystej plaży. Raczej nie bałaganu na biurku czy znoszonych butów, choć to przecież te ostatnie tworzą naszą codzienność dużo częściej, niż piękny zachód słońca w górach, albo skomplikowana kompozycja owoców na stole. I znów zacytujmy Grochowiaka:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Piękno? Podobno w napowietrznych pokojach,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ależ jaka chmura udźwignie nam balię,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ależ w imię piękna wykląć rzeczy ciężkie,&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Stół do odpoczynku łokci krzesło do straży przy chorym!&lt;/em&gt; [Ikar]&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugim wnioskiem, jaki nasunął się nam podczas dyskusji nad poezją Grochowiaka, jest akceptacja śmierci jako nieuniknionego, pozbawiona jednocześnie jej gloryfikowania. Bo przecież, choćbyśmy traktowali śmierć z pogardą, jak niepokorni, zbuntowani młodzi poeci wszystkich epok i wszystkich kultur, to:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Płaczemy śmierć cudzą, tak, na zawsze cudzą.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Przygodę innych, legendę nie o nas&lt;/em&gt; [Głód].&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakby Grochowiak mówił, że w momencie własnego umierania zwycięstwo nad filozoficznym podejściem do kwestii ostatecznych odniesie w nas instynkt, niemal zwierzęcy, który każe nam przetrwać za wszelką cenę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mówiąc o śmierci w poezji nie mogliśmy nie wspomnieć o Rafale Wojaczku. Dlatego kolejne spotkanie „Niektórych” poświęciliśmy właśnie jemu. A ponieważ o poezji Wojaczka rozmawialiśmy już wielokrotnie, postanowiliśmy tym razem spojrzeć na poetę i jego życie oczyma reżysera Lecha Majewskiego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na drugim lipcowym spotkaniu „Niektórych” obejrzeliśmy film „Wojaczek” (1999), a po seansie podzieliśmy się swoimi uwagami i wrażeniami. Te były różne. Z jednej strony uniwersalizm historii młodego, wrażliwego artysty oceniony był pozytywnie, z drugiej strony pojawiło się pytanie: czy wystarczająco dużo było Wojaczka w „Wojaczku”? Czy strona techniczna filmu: ascetyczne kadry, cięte ujęcia, czarno-biała kolorystyka nie przesłoniła jego tematyki? Czy nie za dużo było w „Wojaczku” obrazów odzwierciedlających rzeczywistość PRL-u? Z jednej strony stworzyły one bogate tło, przedstawiając czas i miejsca, jakie wpłynęły na poetę, i jako takie zasługują na uznanie, z drugiej zaś, dla członków Grupy Poetyckiej, w większości osób z rocznika 2000, są niezrozumiałe a przez to wręcz przytłaczające i mogą przesłaniać główną tematykę filmu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy inaczej, wspólne oglądanie filmu było niewątpliwym urozmaiceniem spotkań „Niektórych”. Bo, jak stwierdzili członkowie Grupy Poetyckiej, czytanie poezji (i oglądanie filmu) poparte przedstawieniem swoich opinii i odczuć, i wymianą poglądów z innymi jest o wiele bardziej wzbogacające, niż czytanie lub oglądanie w samotności.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>W lustrze</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3351-w-lustrze"/>
		<published>2018-06-05T11:26:33+02:00</published>
		<updated>2018-06-05T11:26:33+02:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3351-w-lustrze</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Żyła tylko 31 lat. Zmarła śmiercią samobójczą 11 lutego 1963 roku. Ale przeszła do historii amerykańskiej literatury. Pozostaje pytanie, czy nazwisko Sylvii Plath (1932-1963) znane jest dziś każdemu miłośnikowi poezji dlatego, że koleje jej losu były dość tragiczne i na ich podstawie można by było nakręcić melodramat (zresztą w 2003 r. powstał film o poetce pt. „Sylvia” w reż. Christine Jeffs, ze świetną kreacją aktorską Gwyneth Paltrow). Czy też to wiersze Plath po prostu wytrzymały próbę czasu i bronią się same? Na te pytania szukała odpowiedzi Grupa Poetycka „Niektórzy” podczas spotkania 15 maja 2018 r. Sylwetkę Sylvii Plath przedstawiła Milena, która dokonała również wyboru wierszy poetki. Czytaliśmy m.in. „Godzinę nad ranem”, „Siniec”, „Lady Łazarz”, „Ariela” i „Krawędź” – ostatni wiersz napisany przez Sylvię przed śmiercią. We wszystkich utworach Plath dostrzec można silny rys autobiograficzny. Co resztą nie dziwi, skoro badacze literatury okrzyknęli ją jedną z głównych reprezentantek nurtu poezji konfesyjnej. Jednak współczesny odbiorca nie musi wierszy Plath odczytywać tylko przez pryzmat jej choroby afektywnej dwubiegunowej czy skomplikowanych związków z mężem Tedem Hughesem. Teksty Plath opowiadają po prostu historię człowieka zmagającego się ze sobą, usiłującego nadać sens odczuwanej przez siebie pustce, znajdującego pociechę w myśli o śmierci. Człowieka, który nie stara się za wszelką cenę kreować i upiększać własnego wizerunku, ale który usiłuje uchwycić prawdę o sobie, jakby przeglądał się w lustrze, które mówi mu: &lt;em&gt;Jestem srebrne i dokładne. Nie mam uprzedzeń […] Nie jestem okrutne tylko prawdomówne – oko małego czworokątnego boga.&lt;/em&gt; (wiersz „Lustro”).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To właśnie ten lustrzany motyw w poezji Plath podsunął nam temat kolejnego majowego spotkania. 29 maja Małgorzata zaprezentowała teksty Grzegorza Ciechowskiego (1957-2001), muzyka, kompozytora i poety, lidera zespołu Republika, w tym jeden z bardziej znanych utworów – „Tak… Tak… To ja”, w którym właśnie lustro gra „główną rolę”. Po przeczytaniu (i wysłuchaniu) m.in. „Republiki marzeń”, „Białej flagi”, „Nie pytaj o Polskę”, „Obejmij mnie, Czeczenio” Maria stwierdziła: &lt;em&gt;Ciechowski to bardzo dobry tekściarz, ale dużo gorszy poeta&lt;/em&gt;. Czy tak jest naprawdę? Niewątpliwie głos Marysi jest stanowiskiem młodego pokolenia, które nie pamięta czasów wielkiej popularności Republiki. A przecież w latach 80. XX wieku Grzegorz Ciechowski uznawany był za kiepskiego tekściarza (przecież jego piosenek nie dało się śpiewać a capella na prywatkach, wycieczkach i ogniskach!), za to świetnego poetę. Jedno, co się nie zmieniło, to że dziś, tak jak i kiedyś, młodzież odnajduje w tekstach Ciechowskiego bunt i niezgodę na zastaną rzeczywistość, tęsknotę do uczuć idealnych i opartego na nich świata bez manipulacji, ucisku i wojen. I przeczucie, że taki świat jest niemożliwy, bo tworzą go nieidealni ludzie. Jedno, co pozostaje, to nie pytać – o miłość, ludzi i świat, tylko zaakceptować stan rzeczy (jak w tekście „Nie pytaj o Polskę”).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Majowe spotkania „Niektórych” upłynęły pod znakiem lustra odbijającego rzeczywistość – nas i świat. Niech zostaną spuentowane zdaniem, że poezja po raz kolejny udowodniła, że może takim lustrem być. Co prawda odbija inny fragment świata, niż np. powieść realistyczna, ale przecież fakt, że w lustrze poezji widzimy rzeczy w innym świetle i pod innym kątem, nie przekreśla jej funkcji odzwierciedlania duszy człowieka.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Żyła tylko 31 lat. Zmarła śmiercią samobójczą 11 lutego 1963 roku. Ale przeszła do historii amerykańskiej literatury. Pozostaje pytanie, czy nazwisko Sylvii Plath (1932-1963) znane jest dziś każdemu miłośnikowi poezji dlatego, że koleje jej losu były dość tragiczne i na ich podstawie można by było nakręcić melodramat (zresztą w 2003 r. powstał film o poetce pt. „Sylvia” w reż. Christine Jeffs, ze świetną kreacją aktorską Gwyneth Paltrow). Czy też to wiersze Plath po prostu wytrzymały próbę czasu i bronią się same? Na te pytania szukała odpowiedzi Grupa Poetycka „Niektórzy” podczas spotkania 15 maja 2018 r. Sylwetkę Sylvii Plath przedstawiła Milena, która dokonała również wyboru wierszy poetki. Czytaliśmy m.in. „Godzinę nad ranem”, „Siniec”, „Lady Łazarz”, „Ariela” i „Krawędź” – ostatni wiersz napisany przez Sylvię przed śmiercią. We wszystkich utworach Plath dostrzec można silny rys autobiograficzny. Co resztą nie dziwi, skoro badacze literatury okrzyknęli ją jedną z głównych reprezentantek nurtu poezji konfesyjnej. Jednak współczesny odbiorca nie musi wierszy Plath odczytywać tylko przez pryzmat jej choroby afektywnej dwubiegunowej czy skomplikowanych związków z mężem Tedem Hughesem. Teksty Plath opowiadają po prostu historię człowieka zmagającego się ze sobą, usiłującego nadać sens odczuwanej przez siebie pustce, znajdującego pociechę w myśli o śmierci. Człowieka, który nie stara się za wszelką cenę kreować i upiększać własnego wizerunku, ale który usiłuje uchwycić prawdę o sobie, jakby przeglądał się w lustrze, które mówi mu: &lt;em&gt;Jestem srebrne i dokładne. Nie mam uprzedzeń […] Nie jestem okrutne tylko prawdomówne – oko małego czworokątnego boga.&lt;/em&gt; (wiersz „Lustro”).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To właśnie ten lustrzany motyw w poezji Plath podsunął nam temat kolejnego majowego spotkania. 29 maja Małgorzata zaprezentowała teksty Grzegorza Ciechowskiego (1957-2001), muzyka, kompozytora i poety, lidera zespołu Republika, w tym jeden z bardziej znanych utworów – „Tak… Tak… To ja”, w którym właśnie lustro gra „główną rolę”. Po przeczytaniu (i wysłuchaniu) m.in. „Republiki marzeń”, „Białej flagi”, „Nie pytaj o Polskę”, „Obejmij mnie, Czeczenio” Maria stwierdziła: &lt;em&gt;Ciechowski to bardzo dobry tekściarz, ale dużo gorszy poeta&lt;/em&gt;. Czy tak jest naprawdę? Niewątpliwie głos Marysi jest stanowiskiem młodego pokolenia, które nie pamięta czasów wielkiej popularności Republiki. A przecież w latach 80. XX wieku Grzegorz Ciechowski uznawany był za kiepskiego tekściarza (przecież jego piosenek nie dało się śpiewać a capella na prywatkach, wycieczkach i ogniskach!), za to świetnego poetę. Jedno, co się nie zmieniło, to że dziś, tak jak i kiedyś, młodzież odnajduje w tekstach Ciechowskiego bunt i niezgodę na zastaną rzeczywistość, tęsknotę do uczuć idealnych i opartego na nich świata bez manipulacji, ucisku i wojen. I przeczucie, że taki świat jest niemożliwy, bo tworzą go nieidealni ludzie. Jedno, co pozostaje, to nie pytać – o miłość, ludzi i świat, tylko zaakceptować stan rzeczy (jak w tekście „Nie pytaj o Polskę”).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Majowe spotkania „Niektórych” upłynęły pod znakiem lustra odbijającego rzeczywistość – nas i świat. Niech zostaną spuentowane zdaniem, że poezja po raz kolejny udowodniła, że może takim lustrem być. Co prawda odbija inny fragment świata, niż np. powieść realistyczna, ale przecież fakt, że w lustrze poezji widzimy rzeczy w innym świetle i pod innym kątem, nie przekreśla jej funkcji odzwierciedlania duszy człowieka.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>„Zostanie poezja…” czyli czytamy Mikołajewskiego</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3313-zostanie-poezja-czyli-czytamy-mikolajewskiego"/>
		<published>2018-05-05T08:20:40+02:00</published>
		<updated>2018-05-05T08:20:40+02:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3313-zostanie-poezja-czyli-czytamy-mikolajewskiego</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Jarosław Mikołajewski (1960- ), który gościł w Krośnieńskiej Bibliotece Publicznej w marcu, przy okazji V edycji Turnieju Jednego Wiersza, to człowiek wielu talentów literackich. Znakomity tłumacz języka włoskiego, eseista i reportażysta („Wielki przypływ”, 2015, „Terremoto”, 2017), autor wielu książek dla dzieci, a przede wszystkim poeta, był „bohaterem” kwietniowego spotkania Grupy Poetyckiej „Niektórzy”. Jego sylwetkę i wybrane wiersze przedstawiła nam Paulina.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Teksty Mikołajewskiego, które omawialiśmy podczas spotkania, pochodziły z jego wcześniejszych tomików, m.in. z „Coś mnie zmartwiło, ale zapomniałem” z 2008 roku. Czytane wiersze udowadniały, że poeta zafascynowany jest kulturą klasyczną, ale przetwarza ją na swój prywatny użytek, dla potrzeb swoich i swojej rodziny, pokazując tym samym całą jej głębię i w pewnym sensie zachęcając, by podobnego „oswojenia” dokonał również czytelnik. Drugim nurtem tematycznym poezji Mikołajewskiego jest niewątpliwie tradycja chrześcijańska, ale znowu – odczytywana w bardzo prywatny, indywidualny sposób. „Ecce homo”, „Zesłanie”, „Cristo morto”, „Najświętsza Panna Maria”, czy „Zdjęcie z krzyża” pokazują, że przekazywane z pokolenia na pokolenie hasła (bo dla części młodych ludzi są to już pozbawione głębszych odniesień, powtarzane w kościołach slogany) kryją w sobie bogactwo interpretacyjne – na przykład zdjęcie z krzyża nabierze zupełnie nowego wymiaru, jeśli „zdjęcie” potraktujemy jako fotografię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiersze Jarosława Mikołajewskiego zmusiły do pewnych przewartościowań, zmiany schematów myślenia o oczywistych symbolach i próby odczytania ich na nowo, „po swojemu”. Choć nie wszystkie. Na przykład wiersz „Dziedzictwo” z tomu „Wyręka” (2014) nie wymagał od nas wysiłku interpretacyjnego. Co nie znaczy, że nie pokazał, że tematy, które nas w nim najbardziej urzekły, okazały się dla każdego inne – ciągłość pokoleniowa, praca, a wreszcie, bardzo silnie podkreślany przez Marię, pacyfizm. Znowu więc spotkanie młodych poetów ze starszymi poetami, czytających z piszącymi udowodniło, że liryka ma się dobrze, malując przed nami wciąż nowe obrazy, skłaniając do refleksji nad światem i nami samymi i do dyskusji z drugim człowiekiem. Ma więc rację Jarosław Mikołajewski, gdy w wierszu „Córka” mówi: &lt;i&gt;ze wszystkich spraw tego świata / zostanie poezja&lt;/i&gt;.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Jarosław Mikołajewski (1960- ), który gościł w Krośnieńskiej Bibliotece Publicznej w marcu, przy okazji V edycji Turnieju Jednego Wiersza, to człowiek wielu talentów literackich. Znakomity tłumacz języka włoskiego, eseista i reportażysta („Wielki przypływ”, 2015, „Terremoto”, 2017), autor wielu książek dla dzieci, a przede wszystkim poeta, był „bohaterem” kwietniowego spotkania Grupy Poetyckiej „Niektórzy”. Jego sylwetkę i wybrane wiersze przedstawiła nam Paulina.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Teksty Mikołajewskiego, które omawialiśmy podczas spotkania, pochodziły z jego wcześniejszych tomików, m.in. z „Coś mnie zmartwiło, ale zapomniałem” z 2008 roku. Czytane wiersze udowadniały, że poeta zafascynowany jest kulturą klasyczną, ale przetwarza ją na swój prywatny użytek, dla potrzeb swoich i swojej rodziny, pokazując tym samym całą jej głębię i w pewnym sensie zachęcając, by podobnego „oswojenia” dokonał również czytelnik. Drugim nurtem tematycznym poezji Mikołajewskiego jest niewątpliwie tradycja chrześcijańska, ale znowu – odczytywana w bardzo prywatny, indywidualny sposób. „Ecce homo”, „Zesłanie”, „Cristo morto”, „Najświętsza Panna Maria”, czy „Zdjęcie z krzyża” pokazują, że przekazywane z pokolenia na pokolenie hasła (bo dla części młodych ludzi są to już pozbawione głębszych odniesień, powtarzane w kościołach slogany) kryją w sobie bogactwo interpretacyjne – na przykład zdjęcie z krzyża nabierze zupełnie nowego wymiaru, jeśli „zdjęcie” potraktujemy jako fotografię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiersze Jarosława Mikołajewskiego zmusiły do pewnych przewartościowań, zmiany schematów myślenia o oczywistych symbolach i próby odczytania ich na nowo, „po swojemu”. Choć nie wszystkie. Na przykład wiersz „Dziedzictwo” z tomu „Wyręka” (2014) nie wymagał od nas wysiłku interpretacyjnego. Co nie znaczy, że nie pokazał, że tematy, które nas w nim najbardziej urzekły, okazały się dla każdego inne – ciągłość pokoleniowa, praca, a wreszcie, bardzo silnie podkreślany przez Marię, pacyfizm. Znowu więc spotkanie młodych poetów ze starszymi poetami, czytających z piszącymi udowodniło, że liryka ma się dobrze, malując przed nami wciąż nowe obrazy, skłaniając do refleksji nad światem i nami samymi i do dyskusji z drugim człowiekiem. Ma więc rację Jarosław Mikołajewski, gdy w wierszu „Córka” mówi: &lt;i&gt;ze wszystkich spraw tego świata / zostanie poezja&lt;/i&gt;.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>Bardów ciąg dalszy…</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3263-bardow-ciag-dalszy"/>
		<published>2018-03-27T11:41:57+02:00</published>
		<updated>2018-03-27T11:41:57+02:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3263-bardow-ciag-dalszy</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Poezja lubi powiązania. Być może dlatego lutowe rozmowy o poezji śpiewanej Daukszewicza miały swoją kontynuację w marcu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;6 marca 2018 r. na kolejnym spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy” Milena przedstawiła sylwetkę i twórczość innego barda – Christiana Belwita. Belwit, a właściwie Witold Beliński (1956-2003), wydał tylko jeden tomik wierszy – „Pierwszy i ostatni”, natomiast bardzo często występował na festiwalach poezji śpiewanej, gdzie prezentował swoje utwory. Cierpiał na schizofrenię i przez jakiś czas był bezdomny, i te trudne doświadczenia widoczne są w jego twórczości. Podobnie jak fascynacja poezją Rafała Wojaczka. Ale członkowie grupy, czytając i rozmawiając o wierszach Belwita, dostrzegli w nich również szereg innych tematów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chyba największe uznanie zyskały wiersze opisujące rzeczywistość, zwracające uwagę na to, jakie skojarzenia mogą wywołać pozornie zwykłe, banalne obrazy – wygnieciona pościeli na łóżku w wynajmowanym pokoju czy plastikowa łódeczka kołysząca się na wodzie w wannie. Niemało też w wierszach Belwita odniesień do Boga i rzeczy ostatecznych i o nich też żywo dyskutowaliśmy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od 2004 roku we Wrocławiu, z którym Witold Beliński był związany przez całe swoje życie, odbywa się Turniej Jednego Wiersza jego imienia. Krośnieński konkurs ma nieco krótszą historię, bowiem w tym roku w Światowym Dniu Poezji (21 marca) w bibliotece miała miejsce V edycja Turnieju Jednego Wiersza. Wzięli w nim udział również członkowie Grupy Poetyckiej, a po zakończeniu imprezy spotkali się, by omówić poziom tegorocznego konkursu oraz porozmawiać o zaprezentowanych utworach, które zwróciły ich szczególną uwagę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trzeba koniecznie wspomnieć, że oprócz wierszy rówieśników, ich zainteresowanie wzbudziła też poezja jurora V edycji Turnieju – Jarosława Mikołajewskiego. Mikołajewski, zgodnie z tradycją, jeszcze przed rozpoczęciem zmagań konkursowych młodych poetów z Krosna i okolic, zaprezentował swój dorobek poetycki. Czytane przez niego utwory tak bardzo spodobały się „Niektórym”, że postanowili, iż następne spotkanie Grupy Poetyckiej zostanie poświęcone właśnie Jarosławowi Mikołajewskiemu i jego twórczości. Zapraszamy na nie w kwietniu.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Poezja lubi powiązania. Być może dlatego lutowe rozmowy o poezji śpiewanej Daukszewicza miały swoją kontynuację w marcu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;6 marca 2018 r. na kolejnym spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy” Milena przedstawiła sylwetkę i twórczość innego barda – Christiana Belwita. Belwit, a właściwie Witold Beliński (1956-2003), wydał tylko jeden tomik wierszy – „Pierwszy i ostatni”, natomiast bardzo często występował na festiwalach poezji śpiewanej, gdzie prezentował swoje utwory. Cierpiał na schizofrenię i przez jakiś czas był bezdomny, i te trudne doświadczenia widoczne są w jego twórczości. Podobnie jak fascynacja poezją Rafała Wojaczka. Ale członkowie grupy, czytając i rozmawiając o wierszach Belwita, dostrzegli w nich również szereg innych tematów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chyba największe uznanie zyskały wiersze opisujące rzeczywistość, zwracające uwagę na to, jakie skojarzenia mogą wywołać pozornie zwykłe, banalne obrazy – wygnieciona pościeli na łóżku w wynajmowanym pokoju czy plastikowa łódeczka kołysząca się na wodzie w wannie. Niemało też w wierszach Belwita odniesień do Boga i rzeczy ostatecznych i o nich też żywo dyskutowaliśmy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od 2004 roku we Wrocławiu, z którym Witold Beliński był związany przez całe swoje życie, odbywa się Turniej Jednego Wiersza jego imienia. Krośnieński konkurs ma nieco krótszą historię, bowiem w tym roku w Światowym Dniu Poezji (21 marca) w bibliotece miała miejsce V edycja Turnieju Jednego Wiersza. Wzięli w nim udział również członkowie Grupy Poetyckiej, a po zakończeniu imprezy spotkali się, by omówić poziom tegorocznego konkursu oraz porozmawiać o zaprezentowanych utworach, które zwróciły ich szczególną uwagę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trzeba koniecznie wspomnieć, że oprócz wierszy rówieśników, ich zainteresowanie wzbudziła też poezja jurora V edycji Turnieju – Jarosława Mikołajewskiego. Mikołajewski, zgodnie z tradycją, jeszcze przed rozpoczęciem zmagań konkursowych młodych poetów z Krosna i okolic, zaprezentował swój dorobek poetycki. Czytane przez niego utwory tak bardzo spodobały się „Niektórym”, że postanowili, iż następne spotkanie Grupy Poetyckiej zostanie poświęcone właśnie Jarosławowi Mikołajewskiemu i jego twórczości. Zapraszamy na nie w kwietniu.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>Sposób na przetrwanie</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3222-sposob-na-przetrwanie"/>
		<published>2018-02-24T08:45:51+01:00</published>
		<updated>2018-02-24T08:45:51+01:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3222-sposob-na-przetrwanie</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Krzysztof Daukszewicz (1947- ) jest satyrykiem, piosenkarzem i poetą znanym przede wszystkim tym, którzy pamiętają lata 80. i 90. ubiegłego wieku. Czy dziś jego teksty wzbudzają w odbiorcach, zwłaszcza tych młodszych, tak samo żywe uczucia, jak dwadzieścia lat temu?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do takiego wniosku doszli Niektórzy podczas spotkania 20 lutego. Na „warsztat” wzięto pięć najbardziej znanych piosenek Daukszewicza z lat 80./90.: „I to jest mój kraj”, „Nadzieja”, „Sposób na przetrwanie”, „W pogoni za niepewnym jutrem”, „Na bezdrożach”, a także jego utwory poetyckie z tomiku „Byłoniebyło”, wydanego w 2010 r., skupiającego wiersze powstałe na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat. Czytano je naprzemiennie – te starsze przeplatając nowszymi. Choć Niektórzy nie widzieli specjalnej różnicy pomiędzy nimi, poza tą oczywistą, że część była tekstami piosenek, zaś reszta – wierszami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odbierali je zresztą również bez specjalnych wybuchów emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych. Ot, tu trafne spostrzeżenie, tu udany zabieg stylistyczny, ale tu z kolei zbyt oczywista puenta albo powierzchowne potraktowanie problemu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tylko piosenka „Sposób na przetrwanie” sprawiła, że Niektórzy zatrzymali się przy niej na nieco dłużej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wnioski nasuwają się same. Po pierwsze, dawni bardowie z czasem tracą swój wpływ na następne pokolenia. Po drugie, pomimo tego, że czas upływa, a życie nieustannie się zmienia, pewne rzeczy, o których śpiewali pozostają i powinny wciąż pozostać ważne. Jakkolwiek więc Daukszewicz nie zachwycił, tak jego „Sposób na przetrwanie” uznany został za przenikliwy i życiowo mądry:&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;margin-left: 60px;&quot;&gt;„Nie rozmawiajmy już o cenach.&lt;br /&gt; Wieczór gwiazdami się rozpalił.&lt;br /&gt; Z tych żalów nic nam nie przybędzie,&lt;br /&gt; Więc po cóż się na darmo żalić.&lt;br /&gt; Porozmawiajmy dziś o sobie.&lt;br /&gt; Polsce nic złego się nie stanie.&lt;br /&gt; Porozmawiajmy choć o niczym,&lt;br /&gt; To będzie sposób na przetrwanie…”&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;Krzysztof Daukszewicz (1947- ) jest satyrykiem, piosenkarzem i poetą znanym przede wszystkim tym, którzy pamiętają lata 80. i 90. ubiegłego wieku. Czy dziś jego teksty wzbudzają w odbiorcach, zwłaszcza tych młodszych, tak samo żywe uczucia, jak dwadzieścia lat temu?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do takiego wniosku doszli Niektórzy podczas spotkania 20 lutego. Na „warsztat” wzięto pięć najbardziej znanych piosenek Daukszewicza z lat 80./90.: „I to jest mój kraj”, „Nadzieja”, „Sposób na przetrwanie”, „W pogoni za niepewnym jutrem”, „Na bezdrożach”, a także jego utwory poetyckie z tomiku „Byłoniebyło”, wydanego w 2010 r., skupiającego wiersze powstałe na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat. Czytano je naprzemiennie – te starsze przeplatając nowszymi. Choć Niektórzy nie widzieli specjalnej różnicy pomiędzy nimi, poza tą oczywistą, że część była tekstami piosenek, zaś reszta – wierszami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odbierali je zresztą również bez specjalnych wybuchów emocji, ani pozytywnych, ani negatywnych. Ot, tu trafne spostrzeżenie, tu udany zabieg stylistyczny, ale tu z kolei zbyt oczywista puenta albo powierzchowne potraktowanie problemu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tylko piosenka „Sposób na przetrwanie” sprawiła, że Niektórzy zatrzymali się przy niej na nieco dłużej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wnioski nasuwają się same. Po pierwsze, dawni bardowie z czasem tracą swój wpływ na następne pokolenia. Po drugie, pomimo tego, że czas upływa, a życie nieustannie się zmienia, pewne rzeczy, o których śpiewali pozostają i powinny wciąż pozostać ważne. Jakkolwiek więc Daukszewicz nie zachwycił, tak jego „Sposób na przetrwanie” uznany został za przenikliwy i życiowo mądry:&lt;/p&gt;
&lt;p style=&quot;margin-left: 60px;&quot;&gt;„Nie rozmawiajmy już o cenach.&lt;br /&gt; Wieczór gwiazdami się rozpalił.&lt;br /&gt; Z tych żalów nic nam nie przybędzie,&lt;br /&gt; Więc po cóż się na darmo żalić.&lt;br /&gt; Porozmawiajmy dziś o sobie.&lt;br /&gt; Polsce nic złego się nie stanie.&lt;br /&gt; Porozmawiajmy choć o niczym,&lt;br /&gt; To będzie sposób na przetrwanie…”&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>Wiwisekcje poetyckie</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3193-wiwisekcje-poetyckie"/>
		<published>2018-01-23T18:15:13+01:00</published>
		<updated>2018-01-23T18:15:13+01:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3193-wiwisekcje-poetyckie</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;„Już nigdy tu nie wrócę” – tym zdaniem rozpoczyna się wiersz „List oceaniczny”, pierwszy tekst, który przeczytali Niektórzy w 2018 roku, powracając 9 stycznia do biblioteki na kolejne spotkanie Grupy Poetyckiej. Przygotowała je Paulina, przedstawiając sylwetkę i twórczość Tomasza Różyckiego (1970- ).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Różycki zasłynął w 2004 roku poematem „Dwanaście stacji”, za który w 2005 roku został nominowany do Nagrody Literackiej Nike. Zresztą za tą pierwszą nominacją przyszły następne – w 2007 i 2011 roku (w tych samych latach był też nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia), a w 2017 roku, za tom „Litery”, do Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej. Jak uznali „Niektórzy”, fakt dostrzeżenia Tomasza Różyckiego przez jury najbardziej prestiżowych konkursów literackich w Polsce jest jak najbardziej słuszny. Bowiem jego utwory to powiew świeżego powietrza we współczesnej poezji polskiej. Pisane klasycznie, rytmiczne, ocierające się o rymy, nie operują postmodernistycznymi środkami stylistycznymi, przez które trudno się przebić, by rozszyfrować sens utworu. Różycki buduje słowem klarowne obrazy, oczywiste dla odbiorców jego poezji. Ale to, jakie skojarzenia te obrazy wywołują, to już zupełnie inna kwestia. „Niektórzy” rozmawiali o nich, odwołując się do swoich doświadczeń, a te z kolei wpływały na to, co poszczególni członkowie Grupy uznawali za kluczowe w danym tekście. „List oceaniczny”, „Spalone mapy”, „24 lutego, Opole”, „Okno”, „Dryfowanie”, „Biesy”, „Żarłacze i mątwy” i inne, czytane przez „Niektórych” wiersze Różyckiego sprawiły, że obrazy ulic w deszczu, pajęczyn babiego lata, pociągów jadących nocą wywołały rozmowę o tym, czego ludzie się boją, w co wierzą, do czego tęsknią… I wniosek, że w pewnym sensie wszyscy pragną tego samego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;23 stycznia, na spotkaniu prowadzonym przez Zofię, „Niektórzy” rozmawiali o poezji Rafała Wojaczka (1945-1971). Wojaczek był już bohaterem jednego ze spotkań Grupy Poetyckiej, na którym skupialiśmy się na legendzie poety wyklętego. Tym razem postanowiliśmy go z tej legendy odrzeć i sprawdzić (co robiliśmy już kilkukrotnie), czy jego poezja się obroni. Nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Niektórzy skonstatowali zgodnie, że Wojaczek pisał głównie o miłości. Ale sposób, w jaki pisał – epatowanie słownictwem „anatomiczno-fizjologicznym” w opisywaniu kobiety, głównej bohaterki jego utworów, skupiało na sobie całą uwagę odbiorców. Niewątpliwie w czasie, w którym żył, był oryginałem, poetą jedynym w swoim rodzaju, który pisał odważniej niż mu współcześni, używając języka szokującego. Dziś, prawie pół wieku od jego śmierci, jego język już nie szokuje, bo współczesna literatura często sięga po taką stylizację. Co więc zostaje, gdy zabierzemy niekwestionowaną w latach 60. i 70. XX wieku oryginalność formy Wojaczka? Liryka miłosna. W dodatku, jak stwierdzili „Niektórzy”, niezbyt przekonująca dla współczesnego odbiorcy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okazuje się, że członkowie Grupy Poetyckiej, nie zważając na świętości i legendy, coraz wnikliwiej przyglądają się polskiej poezji i coraz surowiej ją oceniają. Drżyjcie więc, poeci, byście nie trafili pod osąd „Niektórych”. Bo przecież kolejny rok spotkań Grupy dopiero się zaczął.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;„Już nigdy tu nie wrócę” – tym zdaniem rozpoczyna się wiersz „List oceaniczny”, pierwszy tekst, który przeczytali Niektórzy w 2018 roku, powracając 9 stycznia do biblioteki na kolejne spotkanie Grupy Poetyckiej. Przygotowała je Paulina, przedstawiając sylwetkę i twórczość Tomasza Różyckiego (1970- ).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Różycki zasłynął w 2004 roku poematem „Dwanaście stacji”, za który w 2005 roku został nominowany do Nagrody Literackiej Nike. Zresztą za tą pierwszą nominacją przyszły następne – w 2007 i 2011 roku (w tych samych latach był też nominowany do Nagrody Literackiej Gdynia), a w 2017 roku, za tom „Litery”, do Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej. Jak uznali „Niektórzy”, fakt dostrzeżenia Tomasza Różyckiego przez jury najbardziej prestiżowych konkursów literackich w Polsce jest jak najbardziej słuszny. Bowiem jego utwory to powiew świeżego powietrza we współczesnej poezji polskiej. Pisane klasycznie, rytmiczne, ocierające się o rymy, nie operują postmodernistycznymi środkami stylistycznymi, przez które trudno się przebić, by rozszyfrować sens utworu. Różycki buduje słowem klarowne obrazy, oczywiste dla odbiorców jego poezji. Ale to, jakie skojarzenia te obrazy wywołują, to już zupełnie inna kwestia. „Niektórzy” rozmawiali o nich, odwołując się do swoich doświadczeń, a te z kolei wpływały na to, co poszczególni członkowie Grupy uznawali za kluczowe w danym tekście. „List oceaniczny”, „Spalone mapy”, „24 lutego, Opole”, „Okno”, „Dryfowanie”, „Biesy”, „Żarłacze i mątwy” i inne, czytane przez „Niektórych” wiersze Różyckiego sprawiły, że obrazy ulic w deszczu, pajęczyn babiego lata, pociągów jadących nocą wywołały rozmowę o tym, czego ludzie się boją, w co wierzą, do czego tęsknią… I wniosek, że w pewnym sensie wszyscy pragną tego samego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;23 stycznia, na spotkaniu prowadzonym przez Zofię, „Niektórzy” rozmawiali o poezji Rafała Wojaczka (1945-1971). Wojaczek był już bohaterem jednego ze spotkań Grupy Poetyckiej, na którym skupialiśmy się na legendzie poety wyklętego. Tym razem postanowiliśmy go z tej legendy odrzeć i sprawdzić (co robiliśmy już kilkukrotnie), czy jego poezja się obroni. Nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Niektórzy skonstatowali zgodnie, że Wojaczek pisał głównie o miłości. Ale sposób, w jaki pisał – epatowanie słownictwem „anatomiczno-fizjologicznym” w opisywaniu kobiety, głównej bohaterki jego utworów, skupiało na sobie całą uwagę odbiorców. Niewątpliwie w czasie, w którym żył, był oryginałem, poetą jedynym w swoim rodzaju, który pisał odważniej niż mu współcześni, używając języka szokującego. Dziś, prawie pół wieku od jego śmierci, jego język już nie szokuje, bo współczesna literatura często sięga po taką stylizację. Co więc zostaje, gdy zabierzemy niekwestionowaną w latach 60. i 70. XX wieku oryginalność formy Wojaczka? Liryka miłosna. W dodatku, jak stwierdzili „Niektórzy”, niezbyt przekonująca dla współczesnego odbiorcy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okazuje się, że członkowie Grupy Poetyckiej, nie zważając na świętości i legendy, coraz wnikliwiej przyglądają się polskiej poezji i coraz surowiej ją oceniają. Drżyjcie więc, poeci, byście nie trafili pod osąd „Niektórych”. Bo przecież kolejny rok spotkań Grupy dopiero się zaczął.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
	<entry>
		<title>Eksperyment poetycki</title>
		<link rel="alternate" type="text/html" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3149-eksperyment-poetycki"/>
		<published>2017-12-12T18:55:49+01:00</published>
		<updated>2017-12-12T18:55:49+01:00</updated>
		<id>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/grupa-poetycka-niektorzy/3149-eksperyment-poetycki</id>
		<author>
			<name>Małgorzata Jasiewicz</name>
			<email>mslowik@kbp.krosno.pl</email>
		</author>
		<summary type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;We wtorek 12 grudnia 2017 r. na kolejnym spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy” w Saloniku Artystycznym Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej mieliśmy do czynienia ze swoistym eksperymentem poetyckim. Milena, która prowadziła grudniowe spotkanie, odwróciła jego porządek. Zamiast zwyczajowo przedstawić sylwetkę autora, zaczęła od omówienia jego twórczości. Okazało się, że interpretowanie wierszy Kazimierza Ratonia, które w znacznej mierze związane są z jego biografią i osobistymi doświadczeniami, bez znajomości tychże, pozwala na szukanie zupełnie nowych ścieżek i kluczy interpretacyjnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W zestawie wierszy Ratonia, przygotowanym przez Milenę, „Niektórzy” wydzielili dwie grupy utworów. Pierwsze – wiersze z tytułami, pochodzące z wczesnego okresu twórczości Ratonia, budowane są na zasadzie opozycji „ja” kontra „wy”. „Ja” jestem doświadczony życiem, cierpię, więc wiem więcej. „Wy” tworzycie sobie sztuczne sensy istnienia, a w rzeczywistości nic nie wiecie o istocie życia, jesteście więc głupcami, zadowalającymi się namiastkami i iluzjami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugi typ wierszy odchodzi od takiego kontrastowania i skupia się na złożoności doświadczeń jednostki. Należą do niego m.in. wiersze o incipitach *** [Ból swój opowiadam jak się bajki opowiada], *** [O powroty radosne do dziecięcych źródeł], *** [Mogłem zgwałcić kobietę]. Te znalazły szczególne uznanie wśród „Niektórych”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dopiero po burzliwej dyskusji na temat wierszy, Milena opowiedziała o Kazimierzu Ratoniu (1942-1983) – należącym do grona poetów wyklętych, nieuleczalnie chorym na gruźlicę, który zmagając się z chorobą coraz bardziej oddalał się od ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy znając jego biografię przed poznaniem jego twórczości, bylibyśmy łagodniejsi w osądzie? Czy rozumiejąc, dlaczego pisał tak, jak pisał, nie kwestionowalibyśmy zasadności stosowanych przez niego środków wyrazu? Czy to byłoby lepsze dla naszego odbioru, osadzając nas w kontekście? A może wszystkie wiersze wszystkich poetów powinno się czytać właśnie tak – jako słowa i tylko słowa, i budowane przez nie obrazy? Zapewne nigdy nie znajdziemy definitywnej odpowiedzi na postawione pytania, ale mimo to będziemy się starać jej szukać podczas kolejnych spotkań Grupy Poetyckiej „Niektórzy” w 2018 roku.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</summary>
		<content type="html">&lt;div class=&quot;feed-description&quot;&gt;&lt;p&gt;We wtorek 12 grudnia 2017 r. na kolejnym spotkaniu Grupy Poetyckiej „Niektórzy” w Saloniku Artystycznym Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej mieliśmy do czynienia ze swoistym eksperymentem poetyckim. Milena, która prowadziła grudniowe spotkanie, odwróciła jego porządek. Zamiast zwyczajowo przedstawić sylwetkę autora, zaczęła od omówienia jego twórczości. Okazało się, że interpretowanie wierszy Kazimierza Ratonia, które w znacznej mierze związane są z jego biografią i osobistymi doświadczeniami, bez znajomości tychże, pozwala na szukanie zupełnie nowych ścieżek i kluczy interpretacyjnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W zestawie wierszy Ratonia, przygotowanym przez Milenę, „Niektórzy” wydzielili dwie grupy utworów. Pierwsze – wiersze z tytułami, pochodzące z wczesnego okresu twórczości Ratonia, budowane są na zasadzie opozycji „ja” kontra „wy”. „Ja” jestem doświadczony życiem, cierpię, więc wiem więcej. „Wy” tworzycie sobie sztuczne sensy istnienia, a w rzeczywistości nic nie wiecie o istocie życia, jesteście więc głupcami, zadowalającymi się namiastkami i iluzjami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugi typ wierszy odchodzi od takiego kontrastowania i skupia się na złożoności doświadczeń jednostki. Należą do niego m.in. wiersze o incipitach *** [Ból swój opowiadam jak się bajki opowiada], *** [O powroty radosne do dziecięcych źródeł], *** [Mogłem zgwałcić kobietę]. Te znalazły szczególne uznanie wśród „Niektórych”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dopiero po burzliwej dyskusji na temat wierszy, Milena opowiedziała o Kazimierzu Ratoniu (1942-1983) – należącym do grona poetów wyklętych, nieuleczalnie chorym na gruźlicę, który zmagając się z chorobą coraz bardziej oddalał się od ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy znając jego biografię przed poznaniem jego twórczości, bylibyśmy łagodniejsi w osądzie? Czy rozumiejąc, dlaczego pisał tak, jak pisał, nie kwestionowalibyśmy zasadności stosowanych przez niego środków wyrazu? Czy to byłoby lepsze dla naszego odbioru, osadzając nas w kontekście? A może wszystkie wiersze wszystkich poetów powinno się czytać właśnie tak – jako słowa i tylko słowa, i budowane przez nie obrazy? Zapewne nigdy nie znajdziemy definitywnej odpowiedzi na postawione pytania, ale mimo to będziemy się starać jej szukać podczas kolejnych spotkań Grupy Poetyckiej „Niektórzy” w 2018 roku.&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;</content>
		<category term="Grupa Poetycka Niektórzy" />
	</entry>
</feed>
