<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<!-- generator="Joomla! - Open Source Content Management" -->
<?xml-stylesheet href="/components/com_imageshow/assets/css/style.css" type="text/css"?>
<rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title>Literackie Forum Dyskusyjne</title>
		<description></description>
		<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne</link>
		<lastBuildDate>Fri, 07 Dec 2018 12:17:11 +0100</lastBuildDate>
		<generator>Joomla! - Open Source Content Management</generator>
		<atom:link rel="self" type="application/rss+xml" href="http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne?format=feed&amp;type=rss"/>
		<language>pl-pl</language>
		<item>
			<title>Kobiety z rodu Jagiellonów</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3198-kobiety-z-rodu-jagiellonow</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3198-kobiety-z-rodu-jagiellonow</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Epoka jagiellońska to okres największej świetności Polski, wzrost jej znaczenia politycznego i miano najbardziej tolerancyjnego państwa&nbsp; w Europie.</p>
<p>Jaki wpływ na taki obraz kraju miały kobiety z rodu Jagiellonów? Z pewnością ogromny, chociaż – jak wskazują źródła historyczne – nie zawsze doceniany przez ludzi tamtej epoki.&nbsp;„Zacna dziewica powinna siedzieć w domu, nikomu nie być znaną, na zebraniu siedzieć ze spuszczonymi oczami i milczeć” - tak pisał Jan Ludwik Vives w księdze „O wychowaniu niewiasty chrześcijańskiej” z 1529 roku.</p>
<p>Pewnie inaczej potoczyłyby się losy państwa polskiego, gdyby nie Jadwiga – Andegawenka i Piastówna jednocześnie. Kilkunastoletnia dziewczynka, obrana królem Polski, musiała zaakceptować przeznaczonego sobie męża, którym był dużo starszy od niej Litwin – Władysław Jagiełło. Jadwiga nie zostawiła potomka. Ale to ona – uznana w czasach nam współczesnych za świętą – zaakceptowała tego, który stał się protoplastą rodu Jagiellonów.</p>
<p>Potomka nie dały Władysławowi dwie kolejne żony: Anna von Cilli (Cylejska) i Elżbieta Granowska. Dopiero Rusinka, Sonka Holszańska, w 1422 roku poślubiona przez Władysława Jagiełłę, urodziła mu dwóch synów: Władysława i Kazimierza.</p>
<p>Władysław zginał w wojnie z Turkami pod Warną. Na tronie zasiadł Kazimierz Jagiellończyk, ożenił się z Elżbietą Habsburżanką i w ciągu 38 lat przykładnego i szczęśliwego pożycia doczekali się trzynaściorga dzieci. Czterech z nich: Władysław, Jan Olbracht, Aleksander i Zygmunt to kolejni królowie, Kazimierz – zmarły w wieku młodzieńczym został świętym i patronem Litwy, a Fryderyk, wbrew charakterowi i upodobaniom, przyjął godność prymasa.</p>
<p>Z siedmiu Jagiellonek dwie zmarły w wieku dziecięcym. Najstarsza, Jadwiga, poślubiła Jerzego Wittelsbacha, księcia Bawarii. Wspomnienie o wspaniałym weselu dotarło aż do naszych czasów. Od 1903 roku w Landshut odbywa się festiwal, który jest repliką tego sławnego wesela.</p>
<p>Jadwiga była piękna, ale nieszczęśliwa w małżeństwie z alkoholikiem i erotomanem. Po kilku latach, oddalona od męża, zamieszkała w jednym z bawarskich zamków samotna i pozbawiona światowych uciech.</p>
<p>Zofia poślubiła elektora brandenburskiego, Fryderyka Hohenzollerna. Była nieśmiała i zastraszona przez porywczego i gwałtownego męża. Urodziła Albrechta, ostatniego mistrza Zakonu Krzyżackiego i pierwszego księcia pruskiego, który składał w 1525 r. hołd Zygmuntowi Staremu.</p>
<p>O pozostałych córkach Kazimierza i Elżbiety wiemy bardzo mało. Anna i Barbara poślubiły książąt niemieckich, a najmłodsza, Elżbieta wyszła za księcia legnickiego.</p>
<p>Jak twierdzą historycy, wszystkie dziś panujące europejskie domy monarsze wywodzą się po kądzieli od Kazimierza Jagiellończyka. Należy tu wspomnieć o Annie, córce najstarszego syna Kazimierza, Władysława – króla Czech i Węgier. Anna została żoną Ferdynanda Habsburga, następcy na tronie Czech i Węgier. Urodziła piętnaścioro dzieci – po kądzieli Jagiellonów – zapewniając Habsburgom przewagę dynastyczną.</p>
<p>Po bezpotomnie zmarłych Janie Olbrachcie i Aleksandrze tron objął Zygmunt Stary, najmłodszy syn Kazimierza Jagiellończyka. Owocem pierwszego małżeństwa z Barbarą Zapolyą była córka Jadwiga. Barbara zmarła w połogu, a wychowaniem dziecka zajęła się druga zona Zygmunta, Bona. Jadwiga poślubi elektora brandenburskiego, Joachima II.</p>
<p>Pięćdziesięcioletni Zygmunt poślubił dwudziestoczteroletnią Bonę Sforzę, księżną Bari i Rossano.</p>
<p>Pierwszym dzieckiem z tego związku była Izabela, ukochana, rozpieszczona i otoczona troskliwa opieką matki i ojca. Królewna odebrała bardzo dobre – jak na ówczesne stosunki w Polsce – wykształcenie. Znała biegle w mowie i piśmie cztery języki, a przebywanie w otoczeniu matki przygotowało ją do roli władczyni. Miłość matki zyskała również niebanalną urodą, której pozbawione były jej młodsze siostry.</p>
<p>Dwudziestoletnia Izabela poślubiłą króla Węgier, Jana Zapolyę, mężczyznę dużo starszego, schorowanego i zmęczonego walką o tron. W lipcu 1540 roku Izabela urodziłą syna, Jana Zygmunta, a dwa tygodnie później zostaje wdową. Trudna była sytuacja młodej kobiety z maleńkim dzieckiem w bardzo skomplikowanej sytuacji węgierskiego tronu. Udało się jej zapewnić synowi panowanie na okrojonym obszarze Węgier, a sama zmarła mając czterdzieści lat. Izabela kochała klejnoty, piękne stroje, taniec, ale jako kobieta chyba nie czuła się spełniona.</p>
<p>Po Izabeli przyszedł na świat upragniony następca tronu – Zygmunt August, a dwa lata po nim Zofia.</p>
<p>Zofia, podobnie jak jej dwie młodsze siostry, nigdy nie zdobyła takiej miłości rodziców jak starsze rodzeństwo. Trzy najmłodsze Jagiellonki wychowywały się pod opieką dam dworu królowej Bony.</p>
<p>Częste i długie wyjazdy rodziców i starszego rodzeństwa spowodowały, że najstarsza z nich Zofia opiekowała się Anną i Katarzyną. &nbsp;Kiedy Zofia dorosła, było wiele propozycji poślubienia jej, ale rodzice zajęci problemami Izabeli i Zygmunta nie mieli czasu zaangażować się w mariaże młodszych córek.</p>
<p>Po śmierci Zygmunta Starego Bona wyjechała z trzema córkami do Warszawy. Jednak i tu absorbowały ją inne sprawy niż wydanie córek za mąż.</p>
<p>Wreszcie mająca ponad trzydzieści lat Zofia poślubiła księcia Brunszwiku – Henryka. Inteligencja, opanowanie i dojrzałość pozwoliły młodej mężatce opanować porywczy charakter księcia, a także ułożyć sobie poprawne stosunki z pasierbem i załagodzić jego konflikt z ojcem. Zofia umiejętnie gospodarowała w księstwie i pomnażała swój majątek. Dbała przy tym również o siostry, np. starając się skutecznie o korzystny dla nich testament siostrzeńca, Jana Zapolyi.</p>
<p>Po śmierci męża udała się do swych dóbr oprawnych i tam prowadziła bardzo aktywny tryb życia, wiele podróżując, interesując się sprawami rodziny i ojczyzny. Jednocześnie dbałą o poddanych, remontowała kościoły, budowała szpitale, kolekcjonowała dzieła sztuki, zgromadziłą bogaty księgozbiór. Zmarła w wieku pięćdziesięciu trzech lat.</p>
<p>Anna Jagiellonka była najbrzydszą z córek Bony i – jak sugerują jej współcześni – najmniej inteligentną. Odebrała dość staranne wykształcenie, władała językiem włoskim, znała łacinę. Zanim wyszła za mąż, nieraz doświadczyła biedy i kłopotów zdrowotnych.</p>
<p>Dopiero po śmierci króla Zygmunta Augusta, Anna stała się ośrodkiem zainteresowania szlachty, przywiązanej do dynastii Jagiellonów i pragnącej tę dynastię przedłużyć. Pięćdziesięcioletnia Anna zgadziła się na obwołanie francuskiego następcy tronu, Henryka Walezego królem Polski z zastrzeżeniem małżeństwa z polską królewną. Jednak po półrocznym pobycie w Polsce Henryk ucieka, by osiąść na opustoszałym po śmierci brata tronie francuskim. Mając pięćdziesiąt trzy lata, Anna stanęła na ślubnym kobiercu z księciem Siedmiogrodu, Stefanem Batorym i oboje zostali koronowani. Małżeństwo nie spełniło oczekiwań Anny. Mąż wolał polowania i wyprawy wojenne, ale był lojalny wobec małżonki, a przede wszystkim wobec kraju, który dał mu koronę. Początkowo niezadowolona z oddalenia się od niej, z biegiem lat zaprzyjaźniła się z królem. Niespodziewanie Stefan Batory umiera w 1586 r.</p>
<p>Okres wdowieństwa to czas starań, by na tronie polskim osadzić Annę lub Zygmunta Wazę, syna najmłodszej siostry Katarzyny.</p>
<p>Spełnienie tego marzenia – królem został Zygmunt III Waza – nie przyniosło królowej satysfakcji. Nie została dopuszczona do grona doradców władcy. Ostatnia Jagiellonka umiera w 1569 r.</p>
<p>Najmłodsza Jagiellonka – Katarzyna, nie spełniła oczekiwań matki, nie była chłopcem. Podobnie jak starsze siostry, nie była pięknością i dopiero zainteresowanie brata Zygmunta Augusta – króla korzyściami płynącymi z sojuszem ze Skandynawią zaowocowały zgodą na mariaż z księciem Finlandii Janem Wazą. Ślub trzydziestosześcioletniej Katarzyny z młodszym księciem odbył się w Wilnie. Dramatyczna droga do nowej ojczyzny nie zakończyła problemów małżonków. Wkrótce zostali uwięzieni przez przyrodniego brata Jana – Eryka. W więzieniu Katarzyna urodziłą córkę Izabelę, która przeżyła dwa lata, a następnie syna Zygmunta, przyszłego króla Polski.</p>
<p>Po sześciu latach udręki Katarzyny, jej męża koronowano na króla Szwecji. W tym czasie przyszła na świat córka Anna. Niedługo i Katarzynę koronowano na królową. Problemem stała się różnica religii. Król pozostał przy swoim wyznaniu (był protestantem), podobnie Anna. Natomiast katoliczka Katarzyna wpoiła synowi zasady wiary katolickiej. Zmarła w 1583 roku.</p>
<p>{imageshow sl=1178 sc=2 /}</p>
<p>Następne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego, 22 lutego o godzinie 17:00 w Saloniku Artystycznym KBP, będzie poświęcone kontynuacji obecnego tematu, ale najwięcej czasu poświęcimy królowej Bonie - kontrowersyjnej, ale bardzo wyrazistej postaci w historii naszego państwa. Serdecznie zapraszamy.</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Nina Czerepiuk)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 18 Jan 2018 18:53:46 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>O tym, co jest ważne w życiu</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3135-o-tym-co-jest-wazne-w-zyciu</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3135-o-tym-co-jest-wazne-w-zyciu</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Na listopadowym spotkaniu Literackiego Forum Dyskusyjnego mówiliśmy o filozofii życia prof. Leszka Kołakowskiego.</p>
<p>Leszek Kołakowski urodził się w 1927 roku w Radomiu w rodzinie inteligenckiej. Jego ojciec Jerzy, działacz oświatowy i lewicowy publicysta, miał znaczący wpływ na postawę i umysłowość syna.</p>
<p>W czasie okupacji L. Kołakowski uczył się w tajnym liceum, nawiązując kontakt z konspiracyjnym ruchem młodzieży socjalistycznej. Jesienią 1945 roku przybył do Łodzi , gdzie zdał maturę jako ekstern. W latach 1945-1950 studiował filozofię na Uniwersytecie Łódzkim. W czasie studiów uczęszczał na zajęcia dydaktyczne Janiny Kotarbińskiej, prowadzącej wykłady z logiki, Tadeusza Kotarbińskiego, ówczesnego rektora uczelni, wykładającego prakseologię, teorię organizacji i działania, Marii Ossowskiej, prowadzącej wykłady i seminaria z etyki oraz innych ważnych indywidualności polskiej nauki i humanistyki.</p>
<p>W 1966 roku L. Kołakowski, po wygłoszeniu na zebraniu na Uniwersytecie Warszawskim odczytu w dziesiątą rocznicę Października, został wraz z Krzysztofem Pomianem usunięty z PZPR. Usunięto z partii także pisarzy, którzy stanęli w jego obronie. W marcu 1968 roku L. Kołakowski, wraz z grupą innych profesorów Uniwersytetu Warszawskiego (B. Baczką, Z. Baumanem, W. Brusem i innymi ważnymi osobowościami nauki), został pozbawiony stanowiska profesora na uniwersytecie, emigruje więc do Kanady na zaproszenie uniwersytetu w Montrealu. W roku następnym otrzymał katedrę na University of California w Barkeley. W 1970 roku przeniósł się do Oxfordu, gdzie otrzymał tytuł pracownika naukowego. Od tego czasu Oxford stał się do śmierci w 2009 roku stałym miejscem jego zamieszkania.</p>
<p>L. Kołakowski był członkiem Międzynarodowego Instytutu Filozofii, Akademii Brytyjskiej, Amerykańskiej Akademii Sztuki i Nauki, pierwszym laureatem nagrody im. Johna Klugego, nazywanej amerykańskim Noblem, przyznawanej przez Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych za osiągnięcia w naukach humanistycznych oraz laureatem licznych nagród i wyróżnień. Znany i poważany w całym świecie za głęboką oryginalność myśli, która uwidaczniała się w opozycji przeciwko wszelkiemu dogmatyzmowi i totalitaryzmowi oraz w solidarności wobec tych, którzy cierpią fizycznie i moralnie.</p>
<p>L. Kołakowskie nigdy nie zapominał o Polsce i Polakach. Mimo życia na emigracji, był częstym gościem i wielkim orędownikiem naszej codziennej rzeczywistości. KBP ma w swoich zbiorach 24 tytuły jego prac filozoficznych.</p>
<p>Przykazania Leszka Kołakowskiego powinny, naszym zdaniem, znaleźć się w naszych domach, najlepiej obok lustra, żeby od samego rana przypominać o tym, co w życiu jest najważniejsze. Dekalog Leszka Kołakowskiego jest najbardziej przejrzysty, dlatego właśnie w nim znajdziemy odpowiedź na wszystko, co nas w życiu spotyka i z czym musimy się mierzyć na co dzień.</p>
<blockquote>
<p>Przykazania Leszka Kołakowskiego</p>
<p><strong>Po pierwsze przyjaciele</strong></p>
<p>A poza tym:<br /> Chcieć niezbyt wiele.<br /> Wyzwolić się z kultu młodości.<br /> Cieszyć się pięknem.<br /> Nie dbać o sławę.<br /> Wyzbyć się pożądliwości.<br /> Nie mieć pretensji do świata.<br /> Mierzyć siebie swoją własną miarą.<br /> Rozumieć swój świat.<br /> Nie pouczać.<br /> Iść na kompromisy ze sobą i światem.<br /> Godzić się na miernotę życia.<br /> Nie szukać szczęścia.<br /> Nie wierzyć w sprawiedliwość świata.<br /> Z zasady ufać ludziom.<br /> Nie skarżyć się na życie.<br /> Unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.</p>
</blockquote>
<p>Następne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego – w styczniu po Nowym Roku, więc z okazji zbliżających się Świąt chciałabym złożyć życzenia, za radą Leszka Kołakowskiego: Niech zawsze przy Was stoją przyjaciele!</p>
<p>„Kobiety z rodu Jagiellonów”&nbsp;– to temat spotkania Literackiego Forum Dyskusyjnego, na które zapraszamy 18 stycznia 2018 r. o godz. 17:00 do Saloniku Artystycznego KBP.</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Renata Tulik)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 23 Nov 2017 18:13:07 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Szczęście dla wszystkich</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3099-szczescie-dla-wszystkich</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3099-szczescie-dla-wszystkich</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Społeczne i duchowe zasługi Adama Chmielowskiego – Brata Alberta są jednoznaczne i powszechnie znane. Piękna postać Polaka – patrioty, dzielnego powstańca, człowieka niezmiernej dobroci i miłosierdzia, który porzucił światowe życie, by we franciszkańskim habicie poświęcić wszystkie swe siły dla dobra biednych i pokrzywdzonych przez los ludzi.</p>
<p>Mało natomiast wiemy o nim jako malarzu. St. Witkiewicz napisał, że Chmielewski należał w Akademii Monachijskiej do czołowych postaci polskiej kolonii, że na całą prawie grupę wywierał wpływ szczególny! Maksymilian Gierymski świadczył w swoich zapiskach z 1873 roku, jak wiele zawdzięcza Chmielowskiemu. Z kolei Leon Wyczółowski twierdził, że „Chmielowski uczył nas konstruować obraz i nie uznawał żadnych kanonów, wpływał silnie na innych. Ja sam byłem pod jego urokiem. W naszej małej gromadce to on wodził rej. Był najpierwszym z nas kulturą, wiedzą i charakterem, a kto wie, czy i nie talentem”.</p>
<p>Adam Chmielowski w owym czasie był człowiekiem usilnie poszukującym swojego miejsca w życiu, spełnienia w sferze osobistej i artystycznej. Nie mieszcząc się w żadnym kanonie życia i sztuki, tym bardziej że ostatnie lata monachijskie były dla niego trudne i bolesne: cierpiał niedostatek, zmarł jego drogi przyjaciel Maks Gierymski. To wszystko zadecydowało o powrocie do kraju.</p>
<p style="text-align: center;"><img src="http://www.kbp.krosno.pl/images/stories/2017/2017-10-26-szczescie-dla-wszystkich/cmentarz-wloski.jpg" alt="cmentarz-wloski" /></p>
<p style="text-align: center;">„Cmentarz włoski”, 1880, olej na płótnie. 79 x 143 cm, Muzeum Narodowe, Kraków<br />Źródło: http://culture.pl/</p>
<p>„Cmentarz włoski o zmroku” jest jednym z dwóch przechowywanych w Muzeum Narodowym w Krakowie obrazów Adama Chmielowskiego przedstawiających ten sam motyw – cmentarz zapadających ciemnościach wieczoru, z pomnikami i grobowcami bielącymi się w gęstwinie drzew. Oba są podobne w wyrazie i nastroju. Różni je perspektywa ujęcia widoku oraz nieco inne nasycenie światła; oznacza to, że artysta wybrał dwa różne momenty zmierzchu , chcąc ukazać stopniowe zanikanie światła. Po powrocie, już jako Brat Albert, malował jeszcze, tworząc wyłącznie płótna o tematyce religijnej. Ale były to dzieła niedokończone, rwące się wewnętrznie. Pozostało ich tylko kilka, przeznaczonych dla albertynów.</p>
<p>Porzuciwszy sztukę, ruszył w świat nędzy, pogrążając się w nim bez reszty. Mieszkał w ogrzewalniach, stopniowo uwalniając ich lokatorów od dominacji kryminalistów. Walczył z najgorszymi przejawami demoralizacji. Zbierał jałmużnę i żywność, zanosząc ją do tych strasznych nor. Zaprowadzał tam, korzystając ze wsparcia dawnych swoich „pańskich znajomych”, nacisków na miejska radę, elementarny ład gospodarczy i elementarne warunki higieniczne. Budował kuchnie, walczył o naprawę budynków. Tworzył proste warsztaty pracy, warsztaty szewskie, szwalnie .Uczył zasad moralności i religii.</p>
<p>Stopniowo też, zawierając umowy z krakowskim magistratem, rozbudował system opieki nad ubogimi i bezdomnymi .Kraków przywykł wkrótce do widoku tej ogromnej , brodatej postaci, przyodzianej w habit, dźwigającej zawsze jakieś dobra dla ubogich.</p>
<p>25 sierpnia 1888 roku uważa się za datę powstania zgromadzenia albertynów, choć dopiero za dwa lata wyłoniła się większa wspólnota „szarych braci” licząca ośmiu mężczyzn w habitach, oddanych posłudze dla nędzarzy i wśród nędzarzy. Albertynki powstały 15 stycznia 1891 roku, a ich pierwszą siostrą została s. Teresa, drugą zaś s. Bernardyna (Maria Jabłońska, obecnie błogosławiona). O ich duchowości najlepiej mówi fragment ułożonej przez Brata Alberta formuły ślubów: „Dla miłości Boga w Trójcy jedynego i wszystkich Świętych obiecuję Bratu Albertowi, jego następcom i Wam najmilsi, Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa aż do śmierci zachować, żyjąc w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie”.</p>
<p>17 września 1915 roku Brat Albert doznał częściowego paraliżu. Paraliż ustąpił wprawdzie, ale Chmielowski zaczął przygotowywać się do śmierci. Wiedział, że cierpi na raka żołądka. Ataki bólu pozbawiały go przytomności, wiadomo także, że na nic się nie skarżył, na nic nie narzekał. 20 grudnia 1916 roku położył się na swoim prostym tapczanie ze słowami „Będę umierał”. W niedzielę 24 grudnia przyjął ostatnie sakramenty, pobłogosławił albertynki i albertynów, a także ubogich i sieroty znajdujące się pod opieką obu zgromadzeń i zmarł dnia następnego. Pochowano go na Cmentarzu Rakowickim, w kondukcie szedł „cały Krakow” – od arystokratycznych oraz mieszczańskich elit po najgorszą społeczna nędzę.</p>
<p>Zbigniew Mikołejko w książce „Żywoty świętych poprawione” pisze:</p>
<blockquote>
<p>Ciekaw jestem, co powiedziałby Brat Albert, widząc taki katalog starań, zaszczytów, translacji i zbiorowych uniesień? Czy zaakceptowałby to wszystko, nawet ten piękny niewielki kościół Ecce Homo na Czerwonym Prądniku, wystawiony według projektu Marzeny Popławskiej? Czy nie odrzuciłby z gryzącą ironią tych ceremonii tych celebracji i nie przeliczyłby zaraz wszystkich tych kosztów i trudów na koszty i trudy związane z utrzymaniem noclegowni i garkuchni dla nędzarzy?</p>
</blockquote>
<p>{imageshow sl=1100 sc=2 /}</p>
<p>Najbliższe spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego 23 listopada br. o godz. 17:00 w Saloniku Artystycznym Biblioteki. Rozmawiać będziemy o filozofii i eseistyce Leszka Kołakowskiego. Zapraszamy.</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Renata Tulik)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 26 Oct 2017 17:35:50 +0200</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Zachować coś tylko dla siebie</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3062-zachowac-cos-tylko-dla-siebie</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/3062-zachowac-cos-tylko-dla-siebie</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Wrześniowe spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego było poświęcone Wisławie Szymborskiej, lecz nasza rozmowa dotyczyła nie twórczości noblistki, ale jej samej – kobiety o nietuzinkowej osobowości.</p>
<p>Wisława Szymborska jest fenomenem i zagadką: skromna, dyskretna i wyciszona elektryzuje czytelników. „Prostota” jej wierszy bezbłędnie trafia w gust współczesnego odbiorcy. Poetka nawiązuje kontakt z publicznością ponad głowami krytyków i bez pomocy mediów, a jej wiersze rozchodzą się w nakładach równych nakładom powieści. Co zadecydowało o takim sukcesie? Przede wszystkim osobowość i odrębność stylu poetki.</p>
<p>Anna Bikont, w książce „Pamiątkowe rupiecie”, pisze:</p>
<blockquote>
<p>Wisława Szymborska nie lubiła wścibstwa, nawet zaświatowego. Nigdy nie chciała mieć biografii zewnętrznej, zawsze uważała, że wszystko co ma do powiedzenia o sobie, jest w jej wierszach. Kiedy po przyznaniu Nobla oblegli ją dziennikarze, usłyszeli, że literatka nie lubi odpowiadać na pytania dotyczące swojego życia i nie rozumie ludzi, którzy zwierzają się ze wszystkiego. Zanim dostała Nagrodę Nobla, czyli przez pierwsze siedemdziesiąt trzy lata życia, udzieliła nie więcej niż dziesięciu wywiadów, i to w większości krótkich. Ze swoim partnerem życiowym Kornelem Filipowiczem nigdy nie zamieszkała. Po jego śmierci wyznała: „Byliśmy ze sobą 23 lata. Cudowny człowiek, świetny pisarz. Nie mieszkaliśmy razem, nie przeszkadzaliśmy sobie. Byliśmy końmi, które cwałują obok siebie”.</p>
</blockquote>
<p>W książce „Nic zwyczajnego” Michał Rusinek, sekretarz poetki, pisze:</p>
<blockquote>
<p>„Śmieszka. Ekscentryczna starsza pani. Rozchichotana, czasami frywolna, lubiąca językowe zabawy. Wolała rozmowy ze zwykłymi ludźmi niż kongresy poetów i dyskusje z intelektualistami.</p>
<p>Nieprawda.</p>
<p>Depresyjna. Melancholijna. Surowa w sądach o sobie i innych. Perfekcjonistka, nie znosząca rozmów o błahostkach i marnowania czasu na spotkania z ludźmi, które nic jej nie dawały oprócz, jak mówiła, pustych kalorii.</p>
<p>Też nieprawda.</p>
<p>Albo i jedno, i drugie – prawda. Miała niebywałe poczucie humoru, ale ono było zawsze w dwupaku z powagą. Zbyt komercyjna metafora, raczej powaga i humor były u niej dwiema stronami tej samej kartki. Błąd piszących o nie polegał na tym, że pokazywali tylko jedną jej stronę, najczęściej tę zabawową, rzecz jasna. Jej to nawet odpowiadało, bo za zasłoną żartu, anegdoty , dowcipu łatwiej się ukryć.</p>
<p>Nie lubiła spędów poetyckich, festiwali, targów książki. Nie ograniczała się wyłącznie do towarzystwa poetów i pisarzy. Owszem, wyznawała zasadę środowiskowej solidarności i starała się regularnie chodzić na spotkania autorskie swoich kolegów i koleżanek po piórze. Ale też miała świadomość, że poezja nie powstaje z rozmów z poetami ani rozmów o poezji. Że poezja potrzebuje doświadczenia innych dziedzin: stąd jej znajomości z matematykami, fizykami, geologami, którzy zawsze mogli coś ciekawego jej opowiedzieć, podsunąć jakąś lekturę… Poezja potrzebuje rozmowy o czymś innym niż poezja, ale też i zwykłego życia. No i samotności namysłu.</p>
</blockquote>
<p>Hobby Wisławy Szymborskiej były wyklejanki, kartki które na okazje i bez okazji wysyłała swoim znajomym. Nadchodził taki okres, jak pisze M. Rusinek, ze podłogi w mieszkaniu były zasłane gazetami, z których komponowała kolaże kartkowe. Jeszcze innym miłym dla niej zajęciem było pisanie limeryków.</p>
<blockquote>
<p>Pytana w jakich okolicznościach układam limeryki, odpowiadam zgodnie z prawdą, że najchętniej w podróży. Odpowiedź tę należy jednak uściślić. Bodźcem dla postawania limeryków są mijane po drodze miejscowości – odpada więc żegluga morska, nocne pociągi ekspresowe, no i przede wszystkim samoloty, bo z góry nic nie widać. Najkorzystniejsza dla twórczości limerycznej jest jazda samochodem po bocznych, wyboistych drogach, ewentualnie podróż jakąś poczciwą ciuchcią, która zatrzymuje się na każdej stacji. Od biedy można pisać limeryki w domu, mając pod ręką atlas. Z mieszkania, w którym nie ma atlasu, należy natychmiast uciekać.</p>
</blockquote>
<p style="margin-left: 60px;">Jawnogrzesznica z wioski Kłaj<br /> W swoim zawodzie była „naj”<br /> Ale to zależało,<br /> czy jej się chciało, czy nie chciało&nbsp;–<br /> Taki już miała obyczaj.</p>
<p style="margin-left: 60px;">Pewna siostra szpitalna w Jaworznie<br /> Na dyżurach prowadziła się zdrożnie.<br /> By nie zgrzeszyć z tą sanitariuszką,<br /> Pacjenci kryli się pod łóżko<br /> Chorzy lekko, a nawet obłożnie.</p>
<p>Ledwo starczyło czasu spotkania, by pomówić o loteryjkach, które urządzała w swoim domu Wisława Szymborska, o prześciganiu się znajomych w kupowaniu dla niej najbrzydszych pamiątek, z których miała wielką uciechę, o jej wielkiej życzliwości i pokorze wobec innych…</p>
<p>Finansową część Nagrody Nobla, mocą testamentu Wisława Szymborska przekazała na rzecz fundacji swojego imienia. Do zadań fundacji należy opieka nad spuścizną literacką poetki, ale także działalność popularyzatorska i edukacyjna w zakresie propagowania polskiej kultury. Od 2013 roku fundacja przyznaje Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej za tom poetycki wydany w języku polskim lub przełożony na język polski. W ramach funduszu zapomogowego fundacja udziela też pomocy finansowej pisarzom i tłumaczom w trudnej sytuacji materialnej.</p>
<p>26 października br. o godz. 17:00 w Saloniku Artystycznym KBP – kolejne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego. Będziemy na nim rozmawiać o działalności brata Alberta Chmielowskiego. Zapraszamy.</p>
<p>{imageshow sl=1071 sc=2 /}</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Renata Tulik)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Fri, 22 Sep 2017 13:35:06 +0200</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Film żyje życiem motyla, rzadko dłużej…</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2949-film-zyje-zyciem-motyla-rzadko-dluzej</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2949-film-zyje-zyciem-motyla-rzadko-dluzej</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Któż z nas nie zna filmów Andrzeja Wajdy? To raczej niemożliwe. Trzy pokolenia wychowały się na jego szkole filmowej, a życie reżysera też nie było tuzinkowe. Dlatego dwie godziny naszego spotkania to co najmniej o dwie godziny za mało, żeby przedstawić wielkiego człowieka i oddać mu hołd.</p>
<p>Andrzej Wajda (ur. 6 marca 1926 r. w Suwałkach, zm. 9 października 2016 r. w Warszawie) - polski reżyser filmowy i teatralny, któremu popularność przyniosły filmy inicjujące tzw. polską szkołę filmową: „Kanał” oraz „Popiół i diament”, w których dokonywał rozrachunku z okresem II wojny światowej. Zekranizował wiele dzieł literackich, jak „Popioły”, „Brzezina”, „Wesele”, „Ziemia obiecana”, „Panny z Wilka”, „Pan Tadeusz”, „Zemsta”. Współtworzył kino moralnego niepokoju, w ramach którego powstały osadzone w tematyce społecznej, demaskujące patologie systemu komunistycznego w Polsce „Człowiek z marmuru” i jego kontynuacja - „Człowiek z żelaza”, nagrodzony Złotą Palmą w Cannes. Do ostatnich dokonań artysty należy martyrologiczny film „Katyń” na podstawie scenariusza Andrzeja Mularczyka oraz eksperymentalny „Tatarak”. Ostatnim filmem Wajdy były „Powidoki”, reżyser zmarł tuż po jego światowej premierze.</p>
<p>Twórczość Andrzeja Wajdy nawiązywała do polskiego symbolizmu i romantyzmu, była próbą rozrachunku z mitami polskiej świadomości narodowej. Za zasługi dla rozwoju kinematografii Wajda był wielokrotnie nagradzany, a zwieńczeniem jego sukcesów była nagroda Oscara przyznana w 2000 roku za całokształt twórczości. <em>Niezwykłość filmów Andrzeja Wajdy leży w tym, że nawet cięcia cenzury nie zmieniały ich wymowy</em> - pisze Witold Bereś w swojej książce „Andrzej Wajda. Podejrzany”. <em>Tajna policja śledziła go, przesłuchiwała, rewidowała i prowokowała. Kręciło się wokół niego kilkunastu funkcjonariuszy, najstarsze zachowane akta, w których pojawia się jego nazwisko pochodzą z roku 1950. Ostatnie z 24 lipca 1989 roku, kiedy od dwóch tygodni Wajda jest już senatorem RP, wybranym w pierwszych od wojny demokratycznych i wolnych wyborach. Ale najobrzydliwsze jest to, że już w wolnej Polsce haków szukała na niego również ekipa ministra Macierewicza.</em></p>
<p>Często słyszymy patetyczne hasła: patriotyzm, honor, Ojczyzna, które brzmią jak puste frazesy na użytek mówiącego. Andrzej Wajda pokazał swoją postawą , swoim dorobkiem i talentem, ze jest szlachetnym człowiekiem i że najbardziej leży mu na sercu dobro Polski, a przykładem jednym z wielu jego poczynań jest utworzenie w 1994 roku Centrum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. W 1987 roku Fundacja Kyoto przyznała Wajdzie nagrodę w zawrotnej sumie 340 tysięcy dolarów, oprócz tego Wajdowie kwestowali na japońskich dworcach kolejowych. Gmach Centrum, wzniesiony pod kierunkiem Krzysztofa Ingardena według projektu, który ofiarował wielki japoński architekt Arata Isozaki, jest do dziś najpiękniejszym dziełem architektury współczesnej w Krakowie, a przez wiele lat był jedyną w tym mieście nową inwestycją w dziedzinie kultury. Co jeszcze ważniejsze, Centrum przekształcone w Muzeum Manggha od razu stało się nie tylko wielofunkcyjnym ośrodkiem pozwalającym oprócz wystaw organizować koncerty, spotkania czy warsztaty, ale po prostu miejscem chętnie odwiedzanym. A że wśród odwiedzających znalazła się japońska para cesarska - to tylko podkreśla sens przedsięwzięcia i wysiłku fundatorów.</p>
<p>W swojej autobiografii „Kino i reszta świata” Andrzej Wajda zadaje sobie pytania, na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi, bo nie wiemy, czy droga, którą wybraliśmy, jest tą właściwą.</p>
<blockquote>
<p>Film żyje życiem motyla, rzadko dłużej. By zrozumieć jego sukces lub klęskę, należy znać okoliczności, które towarzyszyły jego powstawaniu, a później obecności na ekranie. Życie filmu to przede wszystkim reakcja widowni oraz świadectwo recenzentów i krytyków. Z tego, co o mnie pisano w kraju i za granicą zastanawiałem się, skąd brałem siły, aby robić następne filmy, skoro kolejnym odmawiano jakiejkolwiek wartości? I dlatego nie przewróciły mi do reszty w głowie zachwyty, których też było wiele? Znajduję tylko jedną odpowiedź: w większości tych recenzji nigdy nie czytałem. Już w czasie realizacji filmu „Kanał” nabawiłem się wrzodu dwunastnicy i lekarze zalecili mi ograniczenie do minimum silniejszych wzruszeń. Miałem do wyboru: albo przestać robić filmy, albo nie interesować się tym, co o mnie piszą recenzenci. Cóż dziwnego, że wybrałem to drugie?</p>
<p>Może w pewnej chwili człowiek powinien odejść od działania, które pcha nas w stronę sukcesu? Może sukces kryje się gdzie indziej, może decydują o nim nie ci, którzy na nas patrzą, tylko my sami? Dziś nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć, czy zrobiłem dobrze, czy byłem tam, gdzie trzeba i pomagałem temu, komu trzeba. Tak byłem szczęśliwy, bo moim żywiołem był ruch, akcja, ale może należało powiedzieć sobie w odpowiedniej chwili NIE? Nie potrafiłem się na to zdobyć - czy słusznie? Z tym niepokojem nie rozstanę się już nigdy.</p>
</blockquote>
<p>Następne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego, już po sezonie urlopowym, 21 września br., będzie poświęcone Wisławie Szymborskiej. Temat spotkania: „Wisława Szymborska – osobowść odrębna”.&nbsp;Serdecznie zapraszamy.</p>
<p>{imageshow sl=982 sc=2 /}</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Renata Tulik)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 27 Apr 2017 17:52:22 +0200</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>W świecie zapachów</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2896-w-swiecie-zapachow</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2896-w-swiecie-zapachow</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego 30 marca 2017 r. poświęcone było aromaterapii.</p>
<p>Świat zapachów otacza nas zewsząd i bez przerwy, ale nie wszystkie zapachy świadomie rozpoznajemy. Większość szybko rozpoznawalnych zapachów wiąże się z zagrożeniem (dym, gaz, pożar), ale też szybko rozpoznajemy zapachy miłe (perfumy kogoś bliskiego, ulubione potrawy, ciasta).</p>
<p>Zmysł węchu jest najbardziej czułym zmysłem i najszybciej przynosi do mózgu bodźce zewnętrzne. Zmysł węchu był, a w wielu przypadkach jest i dzisiaj, podstawowym źródłem informacji. Dla człowieka pierwotnego i współczesnych zwierząt węch jest sposobem znajdowania pożywienia, partnera seksualnego i ostrzegania przed niebezpieczeństwem. Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z wpływu, jaki mają niezidentyfikowane przez naszą świadomość zapachy na nasze reakcje, samopoczucie, stan psychiczny i fizyczny. Zapach może mieć duży, negatywny ale i pozytywny wpływ na człowieka:</p>
<ul>
<li>wiosenna łąka pełna kwiatów i ziół nastraja radośnie i optymistycznie,</li>
<li>spacer lasem po deszczu uspokaja, usuwa napięcia nerwowe, a wieczorem zapewnia dobry sen,</li>
<li>bukiet pachnących w pokoju kwiatów łagodzi nastroje.</li>
</ul>
<p>Z drugiej zaś strony:</p>
<ul>
<li>pobyt w szpitalu powoduje uczucie smutku i przygnębienia,</li>
<li>zimny zagrzybiony dom powoduje depresję,</li>
<li>poczekalnia u dentysty, zatłoczony autobus wywołują zdenerwowanie i napięcie.</li>
</ul>
<p>Wszystkie te reakcje są przede wszystkim reakcjami na zapachy.</p>
<p>Wpływ zapachów na stan psychiczny i fizyczny człowieka jest znany od najdawniejszych czasów. Ludzie używali zapachów zwierząt i roślin, by zmienić zapach swojego ciała i swojego otoczenia. Dowody na to znaleziono w najstarszych wykopaliskach, jaskiniach i grotach ludzi pierwotnych.</p>
<p>Ocenia się, że umiejętność oddzielania substancji pachnących od roślinnego surowca ludzie posiedli już około 5000 lat p.n.e. Prawdopodobnie już wtedy był destylowany olejek sandałowy, którym dezynfekowano powietrze w świątyniach Dalekiego Wschodu. Zapobiegało to rozprzestrzenianiu infekcji i epidemii. Dzisiejsze badania potwierdzają też uspokajające i relaksujące jego działanie, co tłumaczy stosowanie tego olejku do wprowadzania nastroju skupienia i medytacji.</p>
<p>Prócz tego istnieją liczne źródła pisane, zawierające przepisy wytwarzania i stosowania substancji zapachowych. Piszą o tym stare księgi indyjskie, egipskie papirusy, Biblia i Koran.</p>
<p>Na sumeryjskiej tabliczce z pismem klinowym (około 3000 lat p.n.e.) znaleziono recepty mieszanek roślinnych: mirtu, tymianku, cedru, olibanu, pączków, liści i żywic drzew oraz sposobu posługiwania się nimi.</p>
<p>Do dziś znany jest Balsam Tygrysi, który składa się z olejków eterycznych rozpuszczonym w tłuszczu (przeciwbólowy, uspokajający).</p>
<p>Do wznoszenia świątyni w Babilonii stosowano drewno i olejki cyprysowe i cedrowe uzyskując dezynfekcję.</p>
<p>Już 600 lat p.n.e. kupcy babilońscy dostarczali wytwarzane tam olejki na rynki greckie i rzymskie.</p>
<p>Wonności w formie maści, olejków, żywic i korzeni były symbolem bogactwa i stanowiły jeden z najcenniejszych upominków, jakie królowa Saba ofiarowała Salomonowi (800 lat p.n.e.)</p>
<p>Trzej Mędrcy ze Wschodu przynieśli Dzieciątku Jezus to, co wtedy było najcenniejsze: mirrę, kadzidło (czyli żywicę olibanu) i złoto. Mirra i kadzidło do dziś stosowane są w aromaterapii.</p>
<p>W XVII w. angielskie miasteczko Bucklesbury uniknęło pomoru, ponieważ było tam centrum produkcji i handlu lawendą.</p>
<p>Perfumiarze z południa Francji rzadko ulegali epidemiom cholery i innych chorób zakaźnych.</p>
<p>Niektóre olejki i oparte na nich preparaty były uznawane za uniwersalne remedium na wszystkie niemal schorzenia. Przykładem tego jest opis „Wody Królowej Węgier”, której twórczynią była pochodząca z rodu Piastów Elżbieta Łokietkówna, królowa Węgier. Receptura tej woda oparta była na rozmarynie.</p>
<p>Naukowe badania nad leczniczymi własnościami olejków eterycznych zapoczątkował w latach 20. XX wieku francuski chemik kosmetolog Rene Gattefosse. Pracując w swoim laboratorium nad wytwarzaniem zapachów silnie oparzył sobie rękę i włożył ją do najbliższego zimnego płynu - jak się okazało, był to olejek lawendowy. Ze zdziwieniem odkrył, że ból znacznie się zmniejszył, a zamiast zwykłej reakcji na oparzenie w postaci zaczerwienienia, pęcherzy - rana zagoiła się bardzo szybko nie pozostawiając po sobie żadnej blizny. Od tej chwili Gattefosse poświęcił resztę swego życia badaniom zadziwiających własności leczniczych olejków eterycznych. To on właśnie wprowadził termin „AROMATERAPIA”. Jego prace rozwinął i kontynuował francuski lekarz Jean Valnet i w ten sposób rozpoczął się ogromny rozwój aromaterapii we Francji, później w Anglii, a dziś w całym świecie.</p>
<p>Aromaterapia jest więc metodą usuwania przy pomocy olejków eterycznych pewnych objawów chorobowych, bólu, niektórych schorzeń, a przede wszystkim - wzmacniania ogólnej kondycji psychicznej i fizycznej pacjenta.</p>
<p>Autorzy książki „Pachnąca apteka” i producenci olejków eterycznych Dr Beta podają następującą definicję: <em>Aromaterapia jest metodą uzdrawiania przy pomocy naturalnych olejków eterycznych wprowadzanych do organizmu przez drogi oddechowe (wąchanie, wdychanie, inhalacja) i przez skórę (masaż, kąpiel, kompres)</em>. Niezależnie od typu zabiegu olejki dostają się do organizmu obydwiema drogami.</p>
<p>Składniki olejków dostają się do układu krążenia w formie niezmienionej, czyli w takiej, w jakiej występują w naturze.</p>
<p>Aromaterapia:</p>
<ol>
<li>Normuje stan psychiczny człowieka.</li>
<li>Usprawnia obieg krwi i płynów limfatycznych.</li>
<li>Równoważy procesy zachodzące w organizmie, a tym samym zwiększa odporność i siłę do zwalczania niekorzystnych warunków zewnętrznych.</li>
</ol>
<p>Organizm człowieka ma ogromne siły wewnętrzne do walki z chorobami czy innymi szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, a zadaniem aromaterapii jest te siły uruchomić.</p>
<p>Dlatego mówi się, że <em>głównym zadaniem stosowania aromaterapii powinno być doprowadzenie pacjenta do „myślenia na pozytywnym kanale”</em>.</p>
<p>Następne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego 27 kwietnia 2017 r. - jak zwykle w Saloniku Artystycznym KBP o godz. 17:00 - będzie poświęcone Andrzejowi Wajdzie. Zapraszamy.</p>
<p>{imageshow sl=941 sc=2 /}</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Halina Korpanty)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 30 Mar 2017 17:26:58 +0200</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Wielki polityczny rozum</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2837-wielki-polityczny-rozum</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2837-wielki-polityczny-rozum</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Ostanie spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego 23 lutego 2017 r. poświęcone było Mahatmie Gandhiemu, przez jednych nazywanemu świętym, przez innych - utopistą i politycznym dziwakiem.</p>
<p>Jednakże nie było w historii XX wieku człowieka, który środkami tylko pokojowymi, poprzez rozmowy i pokojowe manifestacje, doprowadził swój kraj do uzyskania niepodległości.</p>
<p>Gandhi Mohandas Karamchand (przydomek Mahatma, czyli Wielki Duchem) , urodził się w Indiach w 1869 roku. Już jako dziecko wykazywał ogromną wrażliwość na cierpienie innych. Wychował się pod wpływem dźinizmu, któremu właściwa jest wiara w świętość życia w każdej postaci, a główną zasadą - niekrzywdzenie.</p>
<p>Gandhi uzyskał wykształcenie prawnicze w Londynie. Po powrocie do Indii ubolewał nad biedą, nierównością społeczna i wyzyskiem społeczeństwa przez Koronę Angielską. Nawołując do biernego oporu, zainicjował ruch społeczny (Satyagraha - chwytanie prawdy) polegający na demonstrowaniu swoich przekonań bez uciekania się do przemocy, podjął walkę z brytyjskim panowaniem kolonialnym, ale także w obronie tzw. niedotykalnych, wykluczonej z kastowego społeczeństwa indyjskiego i najbardziej upośledzonej warstwy społecznej. Zaskoczeni Brytyjczycy nie potrafili poradzić sobie z Gandhim, który bardziej niż polityka przypominał pielgrzyma czy pustelnika. Początkowo w Londynie szydzono z niego i jego metod, Winston Churchill nazwał go „bosonogim fakirem”. Z czasem za organizowanie marszów zaczęto wtrącać go do więzienia, lecz za każdym razem Gandhi ogłaszał głodówkę, a Anglicy obawiając się wywołania tym zamieszek w całych Indiach - wypuszczali go na wolność. W ten sposób Gandhi uzyskiwał małe ustępstwa w restrykcyjnym prawie narzuconym Indiom przez Koronę Brytyjską.</p>
<p>Gandhi w swojej biografii pisze:</p>
<blockquote>
<p>Czuję, że ruch „Satyagrahy” umożliwi nam utrzymanie szacunku dla siebie i godności Indii, pozwoli zapobiec demoralizacji. Oddziaływuje również na świat nie tylko poprzez indyjskie żądanie wolności, lecz także poprzez wartość pokojowej techniki walki w czasie, gdy na świecie toczy się nieludzka wojna. Indie nie mogą zaprzestać być jednym narodem, pomimo że żyje w nich ludność należąca do rozmaitych religii… W rzeczywistości jest tyle religii, ile indywidualności, ci jednak, którzy są świadomi wspólnoty narodowej, nie przeszkadzają w sprawach religii innym. Jeśli zaś to czynią, to nie są dojrzali do pojęcia narodu. Jeżeli wyznawcy hinduizmu uważają, że Indii powinny być zaludnione tylko przez nich, to żyją oni w nierealnym świecie. Hindusi, mahometanie, parsowie i chrześcijanie uczynili Indie swoim krajem… i powinni żyć w jedności - nawet ze względu na własny interes.</p>
</blockquote>
<p>Wydaje się to nierealne, żeby tyle religii mogło żyć w pokoju, bez żadnych konfliktów, a przecież jeszcze przed II wojną światową w Polsce, zwłaszcza na wschodniej stronie, przenikało się wiele religii, bo i narodowość była różna: Łemkowie, Bojkowie, Żydzi, Ukraińcy i Polacy, a wszyscy żyli w miarę zgodnie i w poszanowaniu inności. Więc może Gandhi nie był utopistą?</p>
<p>W przyszłym roku minie 70 lat od śmierci Gandhiego, zastrzelonego 30 stycznia 1948 r. przez hinduskiego fundamentalistę. Zabójstwo Mahatmy Gandhiego stało się jednym z najsłynniejszych mordów politycznych w historii, a jego ofiara do dziś pozostaje symbolem walki o sprawiedliwość bez uciekania się do przemocy. Osobistym przykładem , ascezą i nieustannymi pielgrzymkami po kraju Gandhi sprawił, że ruch wolnościowy z elitarnego, ograniczającego się do garstki zamożnych i wykształconych intelektualistów z Delhi, Kalkuty i Bombaju, przerodził się w ruch masowy, który ogarnął cały kraj.</p>
<p>Jawaharlal Nehru, pierwszy premier Indii i bliski przyjaciel Gandhiego, tak napisał w przedmowie do jego autobiografii w 1957 roku:</p>
<blockquote>
<p>Gandhi wierzył ponadto, że jakkolwiek słuszny mógłby być cel, do którego się dąży, to przestanie nim być w chwili, gdy będzie się go realizować niegodnymi środkami. Toteż dla niego równie ważne były środki, jak i metody działania. Nie bacząc na swoje niezwykle pracowite życie Gandhi pisał dużo i można z Jego pism poznać niezwykłe cechy, jakimi był obdarzony ten człowiek. Nie sądzę jednak, by Jego pisma mogły dać całkowite wyobrażenie o tym, jaką był indywidualnością, jak wiele posiadał czaru, rozumu i przyjaznych uczuć dla ludzi. Najbardziej wszakże zastanawiającą rzeczą, gdy chodzi o Gandhiego, jest to, że ten człowiek o cechach świętego stał się przywódcą wielkiego ruchu mas, którym kierował posługując się nie tylko swoją mądrością, lecz również wielkim politycznym rozumem. W ten sposób stopniowo tchnął wiarę w naród Indii i uwolnił go od strachu. Gandhi stał się „Ojcem Narodu”, jak Go z miłością nazywano, a przecież Jego nauki przeznaczone są nie tylko dla Jego narodu, lecz również dla wszystkich innych narodów świata.</p>
</blockquote>
<p>{imageshow sl=901 sc=2 /}</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Renata Tulik)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 23 Feb 2017 18:58:13 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>„Król bez korony”</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2786-krol-bez-korony</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2786-krol-bez-korony</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Senacka Komisja Kultury przygotowała projekt uchwały w sprawie ogłoszenia roku 2017 Rokiem Bolesława Leśmiana - w 80. rocznicę śmierci i 140. rocznicę urodzin. Senat projekt odrzucił. Dlaczego?</p>
<p>Bolesław Leśmian (właściwie Lesman) przychodzi na świat 22 stycznia 1877 r. w Warszawie. Jako dwunastolatek wyjeżdża z rodziną do Kijowa, gdzie ojciec przyszłego poety zostaje dyrektorem kasy emerytalnej przy Dyrekcji Południowo-Zachodniej Kolei Żelaznej. Tam Bolesław Leśmian kończy gimnazjum klasyczne, a następnie w 1901 r. Wydział Prawa Uniwersytetu Świętego Włodzimierza i wraca do Warszawy.</p>
<p>Jeszcze w czasie studiów powstają jego pierwsze utwory poetyckie, publikowane początkowo w prasie literackiej. Wtedy też zmienia swoje nazwisko Lesman na lepiej brzmiące w języku polskim - Leśmian. Przodkowie jego byli Żydami, ale już rodzice przyjęli katolicyzm, a sam Bolesław przyjął religię katolicką jako własną i miał do niej stosunek emocjonalny.</p>
<p>W Warszawie podejmuje pracę jako radca prawny, w późniejszych latach podstawą utrzymania będzie stanowisko notariusza w Hrubieszowie i Zamościu. Interesuje go jednak przede wszystkim możliwość pisania, tworzenia w formie poetyckiej własnej wizji otaczającego świata, wyrażania własnych przeżyć i emocji. Te emocje związane są również z jego stosunkiem dla kobiet.</p>
<p><em>„Był rozkochany. Nie - kochliwy, bo kochliwość zakłada uczucia liczne, nietrwałe i płytkie. On kochał z potrzeby najgłębszego związku - z samą naturą miłości i świata”</em> (Mikołajewski J., Bolesław Wielki, król bez korony. Gazeta Wyborcza 2016, nr 264, s. 20-21).</p>
<p>Kochał w życiu trzy kobiety. Pierwszą była kuzynka Celina Sunderlandówna - malarka. Jej poświęcił erotyki z „Sadu rozstajnego”.</p>
<p>Celina nie przyjmuje oświadczyn, ale zapoznaje poetę z przyjaciółką - również malarką, Zofią Chylińską. Byli małżeństwem do śmierci Bolesława - 32 lata. Mieli dwie córki: Marię Ludwikę i Wandę.</p>
<p>W czasie pobytu rodziny w Iłży, poznaje Dorę Lebenthal – lekarkę. Nawiązuje z nią romans, który trwa - równolegle z życiem rodzinnym - do śmierci poety w 1937 r. Dora jest adresatką erotyków z cyklu „W malinowym chruśniaku”.</p>
<p>Bogatą twórczość poetycką, w której mieszczą się erotyki, liryki poświęcone przyrodzie i jej przeżywaniu, nastrojowe ballady (np. „Przygody Sinbada Żeglarza”, „Dziwożona”) uzupełniają szkice filozoficzne i estetyczne.</p>
<p>W 1911 r. współtworzy w Warszawie Teatr Artystyczny, a po kilku latach obejmuje jako kierownik literacki Teatr Polski w Łodzi.</p>
<p>W październiku 1933 r. Leśmian zostaje wybrany do Polskiej Akademii Literatury.</p>
<p>Umiera nagle w swoim mieszkaniu w Warszawie, 5 listopada 1937 r.</p>
<p>Twórczość Bolesława Leśmiana żyje nadal. Jego piękne liryki, ballady śpiewa wielu naszych wykonawców. Między innymi od początku swojej kariery włączyła je do swojego repertuaru Magda Umer, która tak pisze o poecie:</p>
<blockquote>
<p>Był kruchy, nieśmiały, maleńki, nieładny, niezaradny, chorowity, pełen kompleksów i wątpliwości na każdy temat. Ale [...] był dowcipny i pisał, widział, czuł jak nikt. [...] żył w świecie przez siebie wymyślonym, interesowała go wyłącznie literatura, sztuka, filozofia i biologia. Nie był w stanie zarobić na utrzymanie siebie i swojej rodziny. Mógł i chciał tylko pisać. I nic mu się w życiu (oprócz wierszy) nie udawało.</p>
</blockquote>
<p>{imageshow sl=859 sc=2 /}</p>
<p>Następne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego 23 lutego w Saloniku Artystycznym Biblioteki o godzinie 17:00. Jego tematem będzie Mahatma Gandhi - żołnierz wolności. Serdecznie zapraszamy.</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Nina Czerepiuk)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 12 Jan 2017 18:03:36 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>„Na drugim miejscu umysł”</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2751-na-drugim-miejscu-umysl</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2751-na-drugim-miejscu-umysl</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Proszeni o wymienienie pięciu artystów - mężczyzn, zrobimy to z łatwością, bez namysłu recytując słynne nazwiska: Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Rafael, Rubens, Caravaggio, Rembrandt, Monet, van Gogh, Klimt, Matisse, Picasso, Dalí... To już ponad dziesięciu. Ale to samo zadanie w odniesieniu do kobiet - artystek nie jest tak proste. Nie pamiętamy? Nie wiemy? Więc nie było znanych malarek, rzeźbiarek, architektek?</p>
<p>Dlatego ostatnie spotkanie naszego klubu w tym roku poświęcone było czterem wspaniałym artystkom, które największy sukces artystyczny osiągnęły w okresie międzywojennym: Oldze Boznańskiej, Tamarze Łempickiej, Katarzynie Kobro i Zofii Stryjeńskiej. Okres międzywojenny był epoką wysypu talentów twórczych, sprzyjającą szczególnie kobietom. W tak krótkim czasie triumfowała na scenie Pola Negri, literacko niedoścignione pozostawały Maria Dąbrowska i Zofia Nałkowska, a wiele innych znanych nazwisk na stałe chlubnie zagościło na kartach historii naszej kultury.</p>
<p>I woja światowa zburzyła mit „belle epoque’, eleganckiego świata wraz z jego zakłamaniem i podwójną moralnością. Kobiety nie zamierzały rezygnować z raz już zdobytych pozycji, zaczęły się liczyć w wolnych zawodach, stanowiły też znaczący odsetek pracowników umysłowych. Nie tylko panie stanu wolnego, ale ich zamężne koleżanki nie chciały rezygnować z niezależności ekonomicznej i często lepiej od mężczyzn przygotowane były do pracy zawodowej.</p>
<p><strong>Tamara Łempicka</strong> (Gurwik-Górska) przyszła na świat w zamożnej rodzinie w Warszawie w 1898 roku. Podróże do Włoch w towarzystwie babki przyczyniły się do odkrycia sztuki i sprzyjały zamiłowaniu do niej. W 1915 roku Tamara poznała i wyszła za mąż za przystojnego prawnika, Tadeusza Łempickiego. Po przewrocie bolszewickim Tadeusz został aresztowany, ale z pomocą konsula szwedzkiego Łempickim udało się zbiec z Rosji i założyć dom w Paryżu. Tamara początkowo studiowała malarstwo u Maurice’a Denisa, przyjaciela Paula Gauguina, a następnie przeniosła się do pracowni André Lhote’a. Miała dużo szczęścia, gdyż Lhote był obrońcą kubizmu (od cubus czyli sześcian, który bezpośrednio nawiązuje do geometryzacji) łączącym tradycję z nowymi prądami w sztuce. Połączenie nowoczesności z dorobkiem poprzedniej epoki wpisało się w gust zamożnej paryskiej klienteli. Tamarę okrzyknięto jedną z największych gwiazd nurtu art deco, który w tym okresie zdobył ogromną popularność. Do Salonu Jesiennego przyjęto jedną z prac Tamary zaledwie trzy lata po rozpoczęciu przez nią nauki malarstwa.</p>
<p>Zdjęcia Tamary Łempickiej pojawiły się w wpływowym magazynie „Harpers Bazaar”, co było niezwykła nobilitacją towarzyską. Została arbitrem elegancji. A jej najsłynniejszy obraz „Kobieta w zielonym bugatti” stał się symbolem tamtej epoki. Przedstawia piękną kobietę w skórzanej pilotce za kierownicą auta - metafora emancypacji, szybkiego życia i swobody. W jej obrazach jest wiele emocji, czysta namiętność skąpana w olśniewającej feerii barw. Chociaż Łempicka portretowała przedstawicieli obojga płci, to jednak najbardziej interesowała się kobietami. Odbiorcami jej sztuki również były kobiety - wyzwolone z dawnych przesądów i umiejące brać swój los we własne ręce.</p>
<p>Przed wybuchem II wojny Tamara wyjechała do Stanów Zjednoczonych, jednak Nowy Jork nie dostrzegł jej sztuki. Malarstwo figuratywne i eksperymenty z abstrakcją nie wywołały żadnego zainteresowania. Artystka zaczęła odchodzić w mrok zapomnienia.</p>
<p>Zainteresowanie na nowo twórczością Tamary doprowadziło do cieszącej się ogromnym sukcesem wystawy retrospektywnej w Galerie du Luxembourg w roku 1973. Twórczość Łempickiej znowu nabrała rozgłosu. W tym czasie malarka przeniosła się do Meksyku, gdzie zmarła w 1980 roku.</p>
<p>Obrazy Tamary Łempickiej mają w swoich kolekcjach Jack Nicholson, Barbra Streisand, Madonna. Na aukcjach malarstwo jej osiąga zawrotne ceny - wśród najdrożej sprzedawanych artystek plasuje się na trzecim miejscu. Jej prace są masowo reprodukowane w formie obrazów, tapet, serwetników i wielu przedmiotów o charakterze dekoracyjnym.</p>
<p><strong>Niezłomność charakteru i konsekwentne trwanie</strong></p>
<p><strong>Olga Boznańska</strong> urodziła się w Krakowie 1865 roku w rodzinie Adama Nowiny Boznańskiego oraz Francuzki Eugenii Mondant, należącej do wyższych sfer, bogatej w tradycje patriotyczne. Edukację domową Olgi uzupełniały fachowe lekcje rysunku, udzielanych przez znanych krakowskich artystów: Józefa Siedleckiego i Kazimierza Pochwalskiego. W 1886 roku wyjechała wraz z młodsza siostrą Izą do Monachium, ówczesnej Mekki malarstwa. Obie panny Boznańskie połączyła intensywna więź uczuciowa pełna zawęzień i kryzysów. Iza, osoba o neurotycznym usposobieniu, kilkakrotnie przebywająca na leczeniu zakładach zamkniętych, przysłużyła się siostrze w trudnych dla niej latach 20., skupując potajemnie jej prace. Boznańska wynajęła pracownię, szkoliła się w technice pasteli i zaczęła zdobywać uznanie i nagrody na wystawach sztuki w Monachium. Wystawiała również w Krakowie i Warszawie. Powstały „Kwiaciarki”, „Zadumana”, „Bretonka”. Olga stałą się postacią znaną w artystycznym światku. W roku 1909 roku tak pisała do Julii Gadomskiej z Paryża:</p>
<blockquote>
<p>Posyłam Ci katalog mojej wystawy, mam tylko najpiękniejszą część sali, oddzielonej framugą od reszty wystawiających pań. Obrazy moje wspaniale wyglądają, bo są prawdą, są uczciwe, pańskie, nie ma w nich małostkowości, nie ma maniery, nie ma blagi. Są ciche i żywe, i jakby je lekka zasłona od patrzących dzieliła.</p>
</blockquote>
<p>Olga Boznańska nigdy nie wyszła za mąż, tworzyła do końca swojego długiego życia, była spełnioną artystką, poświęciła się sztuce świadomie rezygnując z wielu aspektów „normalnego” życia. Bez wsparcia mężczyzny, bez protektora ani wpływowego kochanka, umiała pozostać niezależna, podążała zawsze swoją drogą. Według tych, którzy ją odwiedzali w paryskiej pracowni w latach międzywojennych, była sławnym oryginałem, osobliwie niemodna, otoczona psami, dokarmiająca zaprzyjaźnione myszy w pracowni, zawsze skora do pomocy innym potrzebującym, skromna i pozbawiona pychy typowej dla ludzi sławnych. Mimo biedy, nieustannie malowała, samodzielnie dźwigając wiadra do swojej nieogrzewanej pracowni. O tragicznej sytuacji w latach 30. alarmowało wiele poruszonych jej losem osób, doprowadzając do zakppu przez państwo polskie kilkunastu płócien, przyznawano Boznańskiej nagrody i organizowano wystawy jej bogatej twórczości, która budziła powszechne uznanie.</p>
<p>Olga Boznańska zmarła w 1940 roku w Paryżu. Została pochowana na cmentarzu Montmorency. Zostawiła 3000 (!) obrazów - niezwykle pięknych, naznaczonych psychologiczną głębią i prac skończonych oraz studiów. Największą kolekcję obrazów i rysunków oraz pamiątek po niej, przywiezioną z paryskiej pracowni wraz z bogatym archiwum, przechowuje Muzeum Narodowe w Krakowie.</p>
<p><strong>Nie szalona, ale wewnętrznie rozdarta</strong></p>
<p><strong>Zofia Stryjeńska</strong> (1891-1976) należała w latach międzywojennych do najpopularniejszych artystów w Polsce. Uprawiała malarstwo sztalugowe i ścienne, litografię, projektowała dekoracje i kostiumy teatralne, plakaty, tkaniny, ilustracje i okładki książkowe oraz inne, różnorodne formy użytkowe.</p>
<p>Jej na wskroś nowoczesna i indywidualna sztuka atakowała widza swą dynamiką, zaskakiwała żywotnością i oryginalnością pomysłu, śmiałością zestawień kolorystycznych. Sztuka Stryjeńskiej, choć nowatorska, obficie czerpała z tradycji. Przez powiązania z polskim folklorem i pradziejami Słowiańszczyzny artystka świadomie włączyła się w nurt ówczesnych tendencji mających na celu tworzenie sztuki narodowej w treści i formie. Prace Stryjeńskiej, efektowne i łatwe w odbiorze, pełne afirmacji życia, spotykały się z żywym aplauzem współczesnych, co znajdowało szczególny wyraz w ocenie krytyków sztuki i recenzentów wystaw, a także w przyznawanych artystce nagrodach. Do popularyzacji Stryjeńskiej i jej artystycznej działalności w znacznym stopniu przyczyniały się również ukazujące się teki graficzne i wydawane przez najlepszych edytorów albumy i książki z ilustracjami oraz duże nakłady reprodukcji jej malarstwa. Pod koniec lat 30. powodzenie artystki zaczęło maleć, a sztuka jej jakoby się opatrzyła. Emanująca z niej radość i wręcz sielankowe czy festynowe nastroje nie wytrzymywały zderzenia z życiem, które w tych latach nabrzmiewało społecznymi konfliktami i wzrastającymi obawami przed zbliżającą się wojną. Na czoło wysunęły się także inne już problemy w malarstwie, dalekie i obce założeniom sztuki Stryjeńskiej. Nadeszły lata wojny. Tragiczne doświadczenia, a także powojenne przemiany zachodzące w życiu i sztuce, a przy tym nieobecność artystki w kraju, przyniosły niemal jej zapomnienie i wyobcowanie z artystycznego życia kraju. Choć tylko w pewnym stopniu. Bowiem wniesione przez jej sztukę wartości zostały przyswojone i zaadaptowane przez samo życie, zrosły się także z klimatem wielu imprez, masowych zabaw, festiwali, w których narodowe i ludowe stylizacje ciągle są siłą inspirującą, a sztuka Stryjeńskiej, choć często w sposób nie uświadamiany, jest mocnym ogniwem i odgrywa w nich znaczną rolę.</p>
<p>Życie prywatne Zofii Stryjeńskiej nie układało się pomyślnie, zmienność nastroju, załamania były według jej męża Karola Stryjeńskiego powodem do zamykania żony w zakładach psychiatrycznych. Jej kruchość i wrażliwość stanowiły mur nie do przebicia dla ludzi z mentalnością konformistyczną tego okresu.</p>
<p>Najbardziej tragiczną i zapomnianą postacią z czterech omawianych kobiet była Katarzyna Kobro. Stworzyła 21 rzeźb i kompozycji przestrzennych, część z nich zaginęła, większość zrekonstruowana i odrestaurowana znajduje się w Muzeum Sztuki w Łodzi.</p>
<p><strong>Katarzyna Kobro</strong> (1898-1951) mając 18 lat wyszła za mąż za teoretyka sztuki i malarza Władysława Strzemińskiego. Była w tym małżeństwie często źródłem artystycznych idei, artykuły o sztuce pisali razem, ale pole do podpisu pozostawiała zawsze mężowi. Strzemiński mimo kalectwa (w czasie I wojny światowej stracił rękę, nogę i wzrok w jednym oku) miał dość siły, żeby zamienić życie żony w koszmar. Ich jedyna córka Nika pisała we wspomnieniach:</p>
<blockquote>
<p>Matka musiała mu smarować chleb, kroić na talerzu każdy kęs, wbijać gwoździe w ściany, wieszać na wystawach i w domu obrazy, aby ojciec mógł je z właściwej odległości obejrzeć, myć pędzle, ostrzyć ołówki. Nie sposób wymienić wszystkich prac, które oprócz prowadzenia domu przez całe życie wykonywała moja matka. Pewnie tak do nich przywykła, że te obowiązki zdawały się jej oczywistymi.</p>
</blockquote>
<p>W ciężkich czasach Kobro musiała wybierać między sztuką a troską o rodzinę; w konsekwencji sztuka, która była dla niej spełnieniem - schodziła na dalszy plan.</p>
<p>Katarzyna Kobro stworzyła definicję rzeźby otwartej będącej częścią przestrzeni, która ją otacza. Twierdziła, że „rzeźba rzeźbi przestrzeń”. Ta koncepcja podobała się współczesnym architektom, dlatego flirt Kobro z architekturą zaowocował projektem Przedszkola Funkcjonalnego: zamiast ścian - tafle szkła, dużo światła, harmonia i znakomite proporcje. W tym czasie Strzemiński pisał do Przybosia:</p>
<blockquote>
<p>Vantongerloo w 1929 roku zrobił to co moja żona w 1926.</p>
</blockquote>
<p>Ale w życiu małżeńskim było tylko coraz gorzej. Kobro chodziła często posiniaczona, mimo kalectwa mąż potrafił ją bić drewnianymi kulami, zmusił ją do spalenia swojej drewnianej rzeźby, żeby było na czym ugotować obiad. Jego perfidnych ruchów w stosunku do żony trudno zliczyć, chociażby próba pozbawienia jej praw do opieki nad dzieckiem. Katarzyna Kobro zmarła w Łodzi na raka w wieku 53 lat, samotna, w wielkiej biedzie, niedoceniona.</p>
<p>Jaka determinacja i potrzeba pokazania własnego ja! Kobiety tych czasach narażone były z każdej strony na mur lekceważenia i pogardy, na każdym kroku akcentowanej zgodnie z przekonaniem, że kobieca twórczość nie jest filtrowana przez umysł. W tej epoce powszechnie uważano, że malarstwo kobiet i mężczyzn to dwa zupełnie odrębne światy. <em>Kobieta odczuwa świat inaczej niż mężczyźni</em>&nbsp;- tłumaczył marszand i promotor sztuki Alfred Stieglitz. <em>[…] Kobieta odbiera świat przez macicę. To jest siedziba jej najgłębszych uczuć. Umysł znajduje się na drugim miejscu.</em></p>
<p>Na kolejne spotkanie Literackiego Forum Dyskusyjnego zapraszamy już po Nowym Roku, 12 stycznia jak zwykle na godz. 17:00 do Saloniku Artystycznego Biblioteki. Tematem będzie Bolesław Leśmian - poeta i człowiek. Zapraszamy do udziału w dyskusji.</p>
<p>{imageshow sl=832 sc=2 /}</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Renata Tulik)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Fri, 25 Nov 2016 18:38:45 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Pasje odkładane na później</title>
			<link>http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2695-pasje-odkladane-na-pozniej</link>
			<guid isPermaLink="true">http://www.kbp.krosno.pl/index.php/kluby/literackie-forum-dyskusyjne/2695-pasje-odkladane-na-pozniej</guid>
			<description><![CDATA[<div class="feed-description"><p>Żeby stworzyć coś wielkiego, nowatorskiego, trzeba być młodym. Tylko wtedy ma się świeży i czysty umysł. Geniusz w powszechnym przekonaniu kojarzy się z młodością. To nie do końca prawda. Geniuszem można być także w późnym wieku.</p>
<p>Alfred Hitchcock nakręcił „Psychozę”, gdy miał 61 lat. Leonardo da Vinci doskonalił „Monę Lizę” latami, a ukończył mając 60 lat. Michał Anioł wyrzeźbił „Pietę” dla katedry florenckiej mając 78 lat, a genialną Pietę Rondanini obrabiał niemal do śmierci (zmarł mając 89 lat). Architekt Frank LIoyd Wright najlepsze budynki zaprojektował po 65 roku życia. Fiodor Dostojewski skończył pisać „Braci Karamzow” mając 59 lat. Co więc decyduje o tym, kiedy zaczyna się starość?</p>
<p>Nikt nie powie dziś o ponad sześćdziesięcioletnim człowieku, że jest starcem - on jest w kwiecie wieku. Ludzie żyją coraz dłużej, a starców jakby coraz mniej. Pomagają w tym lekarze, farmaceuci, dietetycy, gabinety odnowy biologicznej, a przede wszystkim - samo nastawienie do życia.</p>
<p>W naszej dyskusji (20 października 2016 r.) padły przykłady ludzi wielkich, tworzących w późnym wieku, ale chodziło nam głównie o przeciętnego człowieka, który jest już na tyle wolny, może wreszcie pomyśleć tylko i wyłącznie o sobie. A jeśli do tego posiada poczucie humoru, wewnętrzny spokój, wtedy już jest na dobrej drodze do odkrycia w sobie pasji. Pasji, która może dać wiele zadowolenia i satysfakcji.</p>
<p>Cyceron powiedział: „Zycie jest sztuką sceniczną ze źle napisanym ostatnim aktem”, ale nie zawsze tak musi być. Gdy życie przebiega na wielu płaszczyznach, nabiera sensu. Miej w życiu więcej zainteresowań. Nie bądź zawsze oficjalnym, czasami także się zabaw. Nie bądź po prostu inżynierem, urzędnikiem, dyrektorem - miej tak wiele zainteresowań, jak to tylko możliwe.</p>
<p>Osho (Bhagwan Shree Rajneesh), współczesny hinduski nauczyciel i mistrz duchowy, radzi:</p>
<blockquote>
<p>Graj w karty, śpiewaj, tańcz, fotografuj, pisz wiersze. Znajdź wiele fascynacji w życiu, a wtedy osiągniesz bogactwo. Bo sens życia tkwi w bogactwie przeżytych doznań. .Nie pozwól, aby Twoje życie stało się martwym rytuałem. Niech będą chwile, których nie da się wytłumaczyć. Niech będzie parę tajemniczych rzeczy, które istnieją bez powodu. Pozwól sobie zrobić czasem coś, za co ludzie ocenią cię jako wariata. Człowiek w stu procentach zdrowy - jest martwy. Odrobina szaleństwa zawsze dostarcza radości.</p>
</blockquote>
<p>Rola starszego człowieka jest trudnym zadaniem, ale gdy grana jest z talentem, to emanuje z niej spokój, mądrość, wolność. Niemal każdy stary człowiek chciałby stworzyć taką kreację, ale tylko niewielu ma na to wystarczająco dużo odwagi. Wielu natomiast sądzi, że zostali źle obsadzeni, że rola, która im przypadła, jest dla nich nieodpowiednia. Musimy odpowiedzieć na pytanie, czy spokój, mądrość to cechy tylko wyjątkowych ludzi? Jeśli stworzymy sobie świat pełen pasji, w którym można żyć godnie i radośnie, to podziw dla nas wzrośnie podwójnie - nie tylko za znakomite zagranie roli starego człowieka, ale również za mistrzowskie zagranie ostatniego aktu.</p>
<p>Tematem najbliższego Literackiego Forum Dyskusyjnego, <strong>25 listopada br. (wyjątkowo w piątek)</strong> o godz. 17:00, będzie „Polska sztuka kobiet: Boznańska, Stryjeńska, Łempicka, Kobro”. Zapraszamy do Saloniku Artystycznego KBP (ul. Wojska Polskiego 41).</p>
<p>{imageshow sl=786 sc=2 /}</p></div>]]></description>
			<author>swojtowicz@kbp.krosno.pl (Renata Tulik)</author>
			<category>Literackie Forum Dyskusyjne</category>
			<pubDate>Thu, 20 Oct 2016 17:37:50 +0200</pubDate>
		</item>
	</channel>
</rss>
